Выбрать главу

— Miałem dość czasu, by dokładnie zbadać kulturę i historię Queng Ho, panie Vinh. Nie mam żadnych złudzeń. Wasi ludzie rozumieją różne cywilizacje lepiej niż jakakolwiek inna nacja.

— Tak jest. — Obiekt nadal spokojny, w pełni zgadza się z tym twierdzeniem.

Nau przechylił lekko głowę.

— Pochodzi pan z linii Vinhów; jeśli ktokolwiek z Queng Ho naprawdę rozumie reguły rządzące tym światem, to właśnie pańska Rodzina. Widzi pan, jednym z moich idoli zawsze był Pham Nuwen.

— Tak… wspominał pan już o tym. — Słowa te wypowiedziane zostały beznamiętnym tonem. W wyświetlaczu Naua twarz Vinha zmieniła nagle kolor, puls i potliwość skoczyły gwałtownie do góry. Gdzieś w „Niewidzialnej ręce” szpiedzy przeanalizowali te dane i przekazali wyniki: Obiekt czujesilny gniew skierowany przeciwko grupmistrzowi. — Proszę nie zrozumieć mnie źle, panie Vinh, nie chcę pana obrazić. Wie pan, że Emergenci gardzą wieloma elementami kultury Queng Ho, ale Pham Nuwen to zupełnie co innego. Widzi pan… ja znam prawdę o Phamie Nuwenie.

Kolory pokrywające twarz Vinha wracały do normalnego stanu, podobnie jak puls. Ruchy gałek ocznych i szerokość źrenic odpowiadały reakcji tłumionego gniewu. Nau był nieco zaskoczony; on dopatrzyłby się w tej reakcji oznak strachu. Muszę się jeszcze sporo nauczyć. Teraz naprawdę nie wiedział, co o tym sądzić.

— O co chodzi, panie Vinh? Choć raz bądźmy ze sobą szczerzy. — Uśmiechnął się do niego. — Ja nie powiem nic Ritserowi, a pan nie będzie rozmawiał z Xin, Liao czy… moją Qiwi.

Pojawił się wyraźny gniewny impuls, nawet bez pomocy analityków Nau natychmiast odczytał jego znaczenie. Handlarz był emocjonalnie związany z Qiwi Lisolet, nawet jeśli nie potrafił przyznać się do tego przed sobą.

Oznaki gniewu słabły. Vinh oblizał wargi, co mogło być świadectwem zdenerwowania. Lecz ikony w wyświetlaczu Naua głosiły: Obiekt jest ciekawy.

— Chodzi o to, że nie widzę żadnych podobieństw między życiem Phama Nuwena i wartościami, jakim hołdują Emergenci — powiedział Vinh. — Oczywiście Pham Nuwen nie był Kupcem z urodzenia, ale to on stworzył podstawy naszej współczesnej cywilizacji. Wystarczy przejrzeć archiwa Queng Ho, poczytać o jego życiu…

— Tak, wiem. Materiały dotyczące jego życia są mocno rozproszone, nie uważa pan?

— Cóż, Nuwen był wielkim podróżnikiem. Nie sądzę, by zależało mu na uznaniu historyków.

— Panie Vinh, Pham Nuwen doceniał znaczenie historii, podobnie jak każdy z wielkich ludzi w historii ludzkości. Myślę… wiem, że archiwa Queng Ho zostały starannie odchwaszczone, prawdopodobnie przez pańską Rodzinę. Jednak postać tak niezwykła jak Pham Nuwen przyciągała uwagę wielu innych historyków, ludzi ze światów, które odmienił, z innych kultur podróżujących w przestrzeni. Ich świadectwa także zachowały się w wielu archiwach, a ja zebrałem wszystkie, które zawędrowały do tej części Ludzkiej Przestrzeni. Nuwen to człowiek, któremu zawsze starałem się dorównać, człowiek naprawdę niezwykły, zupełnie niepodobny do większości przeciętnych Handlarzy. Pham Nuwen był orędownikiem nowego ładu, zdobywcą. Oczywiście wykorzystywał wiele spośród waszych technik, oszustwo i łapówki. Nigdy jednak nie cofał się przez groźbami i zwykłą przemocą, kiedy uważał, że to konieczne.

— Ja… — Kolory przepływające przez twarz Vinha wyrażały mieszankę gniewu, zaskoczenia i zwątpienia, czyli dokładnie takich emocji, jakich oczekiwał Nau.

— Mogę to udowodnić, panie Vinh — oświadczył, wypowiadając głośno kluczowe słowo. — Właśnie przetransferowałem część naszych archiwów do pańskiej bazy danych. Proszę je przejrzeć. To nieupiększona, prawdziwa historia Phama Nuwena, przygotowana przez ludzi niezwiązanych z Queng Ho. Dziesiątki występków i okrucieństw. Proszę poczytać o tym, jak naprawdę skończył się Pogrom w Strentmann, jak Nuwen został zdradzony w Brisgo Gap. Wtedy znów o tym porozmawiamy.

Zdumiewające. Nau nie zamierzał uderzyć tak bezpośrednio, lecz efekty tego ataku okazały się bardzo interesujące. Wymienili jeszcze kilka nic nieznaczących zdań i spotkanie dobiegło końca. Kiedy Vinh zmierzał do wyjścia, jego dłonie obwiedzione były czerwienią, oznaką niewidocznego gołym okiem drżenia.

Po wyjściu Handlarza Nau siedział jeszcze przez chwilę w bezruchu.

Zdawało się, że patrzy gdzieś w przestrzeń, lecz w rzeczywistości czytał dane ze swego wyświetlacza. Strumień kolorowych ikon, raport szpiegów Brughla, przesuwał się powoli na tle krajobrazu Diamentu Pierwszego. Ich wnioski były interesujące, ale zawsze mógł do nich wrócić… później.

Najpierw musiał uporządkować własne myśli. Diagnostyka lokalizatorow była niemal magicznym narzędziem. Bez niej nie zauważyłby zdenerwowania Vinha. Co ważniejsze, bez diagnostyki nie mógłbym właściwie kierować rozmową, skupić się na tematach, które poruszają Vińha. Tak, prawdopodobnie mógł w ten sposób manipulować poszczególnymi jednostkami.

Teraz wiedział już, że Ezr Vinh związany jest emocjonalnie z legendami i historią Queng Ho. Czy naprawdę mógłby przeciągnąć go na swą stronę, ukazując mu inny obraz tej historii? Do tej pory wydawało się to niemożliwe. Przy użyciu tej nowej metody, kto wie…

Trzydzieści siedem

— Powinniśmy znowu się spotkać.

— …Dobrze. Posłuchaj, Pham, nie wierzę w te wszystkie kłamstwa, które przekazał mi Nau.

— Cóż, każdy pisze własną wersję historii. Ale nie w tym sęk. Chciałbym pokazać ci, jak radzić sobie z takimi przesłuchaniami.

— Przepraszam. Przez kilka sekund myślałem, że on o nas wie. — Ezr Vinh już całkiem dobrze radził sobie z ich sekretnym łączem; na tyle dobrze, że Pham słyszał oszołomienie w jego głosie.

— Poszło ci całkiem nieźle. Ale poradzisz sobie lepiej, jeśli nauczę cię kilku innych sztuczek. — Rozmawiali jeszcze przez chwilę, ustalając miejsce i czas spotkania. Potem rozłączyli się, a Pham został sam na sam ze swymi myślami.

Cholera. Dziś niemal cudem uniknęli katastrofy… ale może odsunęli ją tylko w czasie. Pham leżał w ciemnym pokoju, lecz jego wzrok sięgał wiele kilometrów dalej, do Diamentu Pierwszego i Hammerf est. Lokalizatory działały teraz wszędzie, choć jednostki MRI w klinice fiksatów niemal natychmiast paliły wszystkie pobliskie urządzenia. Uruchomienie lokalizatorów w Hammerf est było przełomem, na który Pham czekał od lat, ale… Gdybym nie zmienił dzisiaj informacji przekazywanych przezszpiegów, moglibyśmy stracić wszystko. Pham wiedział, że grupmistrz wykorzysta kiedyś swoje nowe zabawki; podobne, choć mniej szczegółowe analizy wykonywano w kwaterach od lat. Nie przypuszczał jednak, że Nau będzie miał takie piekielne szczęście w doborze słów. Przez całe dziesięć sekund chłopak był pewien, że Nau wszystkiego się domyślił. Pham zmienił raport szpiegów dotyczący tej reakcji, a Vinh szybko doszedł do siebie, ale…

Nigdy nie przypuszczałem, że Tomas Nau tak dużo o mnie wie. Grupmistrz od lat powtarzał, że podziwia „gigantów historii” i zawsze zaliczał do ich grona Phama Nuwena. Wydawało się, że to tylko jeden z wielu zabiegów, które miały zjednać mu sympatię Queng Ho, ale teraz Pham nie był już tego tak pewien. Podczas gdy Tomas Nau zajęty był „czytaniem” Ezra Vinha, Pham analizował w podobny sposób reakcje grupmistrza. Tomas Nau naprawdę podziwiał Phama Nuwena, przynajmniej w takiej postaci, w jakiej przedstawiały go jego źródła historyczne. Ten potwór uważał, że ma wiele wspólnego z Nuwenem. Nazwał mnie „orędownikiem nowego ładu”.