Выбрать главу

Wyglądało to tak, jakby ciało zombi zostało na chwilę ożywione przez duszę innego człowieka.

Każda nowa wachta widziała dzieci Pająków nieco inaczej. W końcu większość pracowała w dwudziestopięcioprocentownym cyklu na rok życia każdego z członków załogi przypadały cztery lata czasu obiektywnego — życia Pająków. Rita z grupą przyjaciół próbowała dopasować do głosów wizerunki ludzkich dzieci. Ich zdjęcia rozsiane były po całej wideotapecie w saloniku. Obrazy wyimaginowanych ludzkich dzieci, z imionami wybranymi przez Trixię. „ Jirlib” był niski, miał rozczochrane włosy i łobuzerski uśmiech na twarzy. „Brent” był większy, wydawał się jednak spokojniejszy i skromniejszy od swego brata. Benny powiedział Ezrowi, że Ritser Brughel zamienił kiedyś uśmiechnięte twarze na podobizny prawdziwych Pająków; niskich, przeraźliwie chudych, opancerzonych — tak właśnie wyglądali mieszkańcy Arachny na pomniku, który Ezr widział podczas rekonesansu w dolinie, i na zdjęciach wykonanych z satelitów szpiegowskich.

Ten wybryk niczego jednak nie zmienił; Brughel nie rozumiał, co kryje się za tak dużą popularnością „Dziecięcej godziny nauki”. Tomas Nau z pewnością rozumiał i był zadowolony, że klienci saloniku Benny’ego mogą w ten sposób poznawać największy czysto ludzki problem, jaki stał przed jego maleńkim królestwem. Nawet bardziej niż członkowie ekspedycji Queng Ho, Emergenci pragnęli życia w luksusie. Spodziewali się, że znajdą w układzie OnOff niewyczerpane zasoby, że małżeństwa zawarte i zaplanowane w domu doczekają się tutaj dzieci i rodzin…

Teraz wszystko to zostało przesunięte w bliżej nieokreśloną przyszłość. Nasze pozafazowe tabu. Pary takie jak Xin i Liao miały teraz tylko marzenie o przyszłości — i dziecięce słowa i myśli zawarte w tłumaczeniu „Dziecięcej godziny nauki”.

Nim jeszcze rozpoczęły się te spektakle na żywo, ludzie zauważyli, że wszystkie dzieci Pająków są w tym samym wieku. Mijał rok za rokiem, kiedy jednak do programu trafiały nowe dzieci, były w tym samym wieku co ich poprzednicy. Najwcześniejsze przekłady dotyczyły magnetyzmu i elektryczności statycznej, pomijały przy tym zupełnie matematyczną stronę zagadnienia. Dopiero późniejsze lekcje wprowadziły analizę i metody ilościowe.

Jakieś dwa lata temu w programie zaszła subtelna zmiana, o której wspomnieli w swych pisemnych raportach wszyscy fiksaci i którą natychmiast instynktownie wyczuli Jau Xin i Rita Liao: prowadzącymi zostali „Jirlib” i „Brent”. Przedstawiono ich jak wszystkie inne dzieci, lecz według przekładu Trixii byli młodsi od pozostałych. Gospodarz Digby nigdy nie wspomniał o tej różnicy, a matematyka i inne nauki wykładane w programie wkraczały na coraz wyższe poziomy zaawansowania.

„Victory Junior” i „Gokna” dołączyły do programu całkiem niedawno, już podczas obecnej wachty. Ezr widział, jak przedstawia je Trixia.

Czasami podnosiła głos jak zniecierpliwione dziecko, niekiedy zaś dusiła się od tłumionego śmiechu. Obrazy Rity ukazywały tę dwójkę jako roześmiane siedmiolatki. Wszystko to wydawało się Ezrowi podejrzane, jakby przygotowane na ich zamówienie. Dlaczego przeciętny wiek dzieci w programie miałby się obniżać? Benny uważał, że powód jest oczywisty.

Zmieniło się po prostu kierownictwo „Dziecięcej godziny nauki”. Pisanie nowych lekcji powierzono wszechobecnemu Sherkanerowi Underhillowi, który najwyraźniej był ojcem wszystkich nowych dzieci w audycji.

Kiedy Ezr powrócił na służbę, przedstawienie stało się już tak popularne, że salonik Benny’ego z trudem mieścił wszystkich chętnych. Ezr widział dotąd cztery spektakle, a każdy był dla niego prawdziwym koszmarem. A potem — przerwa. „Dziecięca godzina nauki” nie była nadawana już od dwudziestu dni. Zamiast niej na antenie pojawiał się surowy komunikat: „Po licznych interwencjach słuchaczy właściciele tej stacji 2nadawczej uznali, że rodzina Sherkanera Underhilla praktykuje pozafazową perwersję. Kierownictwo stacji postanowiło jednocześnie, że do czasu podjęcia ostatecznych decyzji w tej kwestii emisja «Dziecięcej godziny nauki» zostaje wstrzymana”. Broute odczytywał to oświadczenie głosem zupełnie niepodobnym do głosu Rappaporta Digby. Ten był zimny i odległy, pełen oburzenia.

Choć raz Arachna stała się na powrót obcym, zupełnie im nieznanym światem. Tradycja Pająków pozwalała rodzić dzieci tylko na początku Nowego Słońca. Kolejne pokolenie były od siebie wyraźnie oddzielone, każde maszerowało przez życie w tej samej grupie wiekowej. Ludzie mogli się tylko domyślać, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy, najwyraźniej jednak „Dziecięca godzina nauki” była przykrywką dla poważnego naruszenia tego tabu. Audycja nie pojawiła się o ustalonej porze po raz pierwszy, potem po raz drugi. W saloniku Benny’ego panowało ogólne przygnębienie, pojawiało się w nim coraz mniej ludzi; Rita zaczęła przebąkiwać coś o usunięciu głupawych obrazków. A Ezr zaczął łudzić się nadzieją, że będzie to koniec cyrku.

Liczył jednak na zbyt wiele. Cztery dni temu salonik znów wypełnił się radosnym tłumem, choć tajemnica nie została jeszcze ostatecznie rozwiązana. Wszystkie stacje radiowe w „Akord” podały, że rzecznik Kościoła Ciemności spotka się z Sherkanerem Underhillem i odbędzie z nim publiczną debatę na temat „przyzwoitości” jego programu radiowego. Trud Silipan obiecał, że twardogłowi będą gotowi do przetłumaczenia audycji w tym nowym formacie.

Teraz zegar Benny’ego odliczał sekundy do tego specjalnego wydania „Dziecięcej godziny nauki”.

Trud Silipan zajmował swe ulubione miejsce po drugiej stronie saloniku, jakby zupełnie ignorował to napięcie. Przyciszonym głosem rozmawiał o czymś z Phamem Trinlim. Ci dwaj ciągle trzymali się razem, planowali przedsięwzięcia, których nigdy nie wcielali potem w życie. Zabawne,zawsze miałem Tńnlego za głośnego bufona. Opowieści o „magicznych lokalizatorach” Trinlego wcale nie były blefem; Ezr dostrzegał maleńkie pyłki we wszystkich pomieszczeniach stacji. Nau i Brughel wykorzystywali już te urządzenia. Pham Trinli znał sekret, o którym nie wspominały nawet najgłębiej ukryte sekcje biblioteki floty. Być może tylko Ezr Vinh zdawał sobie z tego sprawę, że Pham Trinli wcale nie był takim bufonem, za jakiego uchodził. Coraz częściej docierała do Ezra świadomość, że ten starzec wcale nie jest głupi. W bibliotece floty kryło się wiele tajemnic; musiały istnieć w czymś tak starym i tak rozległym. Ale żeby ten człowiek wiedział o sprawie tak ważnej… Pham Trinli musiał urodzić się naprawdę bardzo dawno temu.

— Hej, Trud! — krzyknęła Rita, wskakując na zegar. — Gdzie są twoi fiksaci? — Tapeta w saloniku nadal przedstawiała gęsty las w jakimś balacreańskim rezerwacie przyrody.

Trud Silipan wstał od swego stolika i przeleciał przed tłum zgromadzony na sali.

— Wszystko jest w porządku. Właśnie dostałem wiadomość. Radio Princeton rozpoczęło wstęp do „Dziecięcej godziny nauki”. Dyrektor Reynolt przyprowadzi za chwilę twardogłowych. W tej chwili synchronizują się jeszcze ze strumieniem słów.