— Na obcą magię — uściślił Clip. Mamy oczywiście własną, chociaż nie jest łatwa. Przypomina naukę obcego języka i jest związana ze zmianą postaci. Nie możesz być człowiekiem, nie potrafiąc mówić, nie możesz być ptakiem, nie umiejąc latać, ale większość jednorożców nie chce się wysilać. Nikt jednak nie może przekształcić albo zaczarować jednorożca, ani nikogo, kto jest w pobliżu. Czy nie dlatego jej potrzebujesz? Dopóki przebywasz u boku Neysy… — zmarszczył groźnie brwi. — Nie rozumiem, dlaczego ona chce być z tobą…
Przerwał mu protest Neysy.
— No cóż, klaczy nikt nie zrozumie. — Zaczął zdejmować ubranie.
— To prawda — zgodził się Stile. Po chwili dodał:
— Słuchaj, Clip, dosiadając Neysy rzuciłem jej wyzwanie, bo potrzebowałem wierzchowca. W końcu okazało się, że nie potrafię jej ujarzmić, ale przyłączyła się do mnie dobrowolnie. Nie wiem dlaczego nie zeskoczyła w przepaść, przemieniając się w świetlika i nie pozwoliła mi zginąć, przecież mogła…
Przypomniał sobie, iż sądził, że to on ratuje jej życie, kiedy uwalniał ją na skalnej półce! Po chwili mówił nadaclass="underline" — Nie wiem też, dlaczego się do mnie nie odzywa. Kiedy przybrała ludzką postać, powiedziała tylko moje imię. Nic nie wyjaśniła.
Wtedy wydawało mu się, że niczego nie trzeba tłumaczyć! Ależ był naiwny!
— To mogę ci powiedzieć — odparł Clip. — Neysa nie lubi mówić. Kiedy trzeba coś wyjaśnić, wzywa mnie. Zdjął koszulę i wręczył ją Stile’owi.
— Zakładaj to. Ja nie muszę mieć ubrania. Coś sobie znajdę w stosownej chwili.
Popatrzył na Neysę.
— Przypuszczam, że coś się jej w tobie spodobało. Nie jesteś chyba prawiczkiem?
Stile włożył na siebie koszulę i potrząsnął przecząco głową. Zakłopotany był i tematem rozmowy, i faktem ubierania się. Na Protonie wywołałoby to zgorszenie obyczajowe i towarzyskie, nie mówiąc o nadużyciu prawa.
Koszula powinna być za duża, ale okazało się, że pasuje idealnie. Zaczynał traktować drobną magię jako coś oczywistego.
— Gdybym kiedykolwiek spotkał dorosłą dziewicę, wcale nie kładłbym jej głowy na kolana! To zdecydowana przesada — wyznał Clip.
Stile uśmiechnął się ze zrozumieniem; polubił tego szczerego i pozbawionego zahamowań samca.
— Po co jednorożcowi dziewczyna’? — zapytał z ciekawością.
— To proste — powiedział, podając Stile’owi spodnie. — Główny Ogier zabiera wszystkie klacze, więc my, młode samce, mamy trudności. Jednorożec nie samym ziarnem żyje! Mimo tego, że ludzkie ciało jest mniej miłe niż końskie, w takiej sytuacji nawet dotyk ręki ładnego dziewczęcia…
— Chyba już rozumiem — odrzekł Stile. Spodnie również pasowały idealnie.
Tu nie Proton i ubranie ma tu zupełnie inne znaczenie, czysto praktyczne, a nie społeczne — myślał Stile, tłumiąc w sobie poczucie winy. A głośno dodał:
— Ale skoro tak jest, atrakcyjna klacz nie powinna mieć problemów…
Neysa oddaliła się gwałtownie, a Clip zniżył głos.
— W porządku, stary. Ty rzeczywiście nic nie wiesz, a powinieneś. Przodkami jednorożców są konie, tak jak małpy twoimi…
— Małpy nie są moimi przodkami…
— No widzisz? To drażliwy temat. Czasami rodzą się osobniki z cechami pierwotnymi. Gdy jednorożec przychodzi na świat bez rogu, to znaczy bez jego zalążka, zabija się go z czystej litości. Kolor zaś jest przypadkiem granicznym. Jeśli noworodek nie posiada poza tym innych wad, zostawia się go przy życiu, lecz piętno pozostaje.
Clip zmarszczył brwi, popatrując z ukosa na Stile’a.
— Neysa ma maść konia — powiedział Stile, pojmując wreszcie — więc jest wyrzutkiem.
— Dokładnie tak. Oficjalnie Neysa jest stuprocentowym jednorożcem, ale Główny Ogier jej nie chce, a samce stojące niżej w hierarchii nie mają śmiałości jej posiąść bez pozwolenia Głównego Ogiera, którego on nie chce udzielić, bo to zmniejszyłoby jego autorytet. Nasz gatunek jest właśnie taki. Logika przegrywa z dumą. Niektórzy twierdzą, że muły są najbardziej uparte pośród koniowatych, ale ich upór jest fraszką w porównaniu z zawziętością jednorożców. Tak więc od dwóch sezonów Neysa jest sama z powodu swojej maści.
Stile zdał sobie sprawę, że to, co robili zeszłej nocy, nie ma żadnego znaczenia. Jest człowiekiem, a nie ogierem. Może dostarczyć przyjemności dziewczynie, takiej jak Neysa, ale nigdy nie da jej dziecka, podobnie jak ogier w postaci człowieka nie mógłby zapłodnić prawdziwej kobiety.
— To skandal! Ona jest świetnym jednorożcem! Ogier powinien albo ją posiąść, albo zwolnić.
— Wiesz co, jesteś tylko człowiekiem — powiedział Clip, wręczając Stile’owi rapier — ale masz pewne pozytywne cechy. Czy Neysa podoba ci się naprawdę?
— Wybrałem ją, bo była najlepszym rumakiem, jakiego kiedykolwiek widziałem — odparł z powagą Stile. — W pewnym sensie pokochałem ją od pierwszego wejrzenia. Dla mnie doskonały koniowaty jest najcudowniejszą istotą.
— Więc dopóki ci nie powiedziałem, nie przyszło ci do głowy, że coś jest z nią nie w porządku?
— Ona jest absolutnie w porządku! — warknął Stile. — Racja — głos Clipa wyrażał szczerą wdzięczność — Aha, mam ci objaśnić nasz świat. Niewiele jest do powiedzenia. My, jednorożce, jesteśmy tu najwyżej rozwiniętym gatunkiem zwierząt, a oprócz nas jeszcze wilkołaki i wampiry. Wiedzie nam się lepiej niż wieśniakom. Każdy potrafi zajmować się magią, poza większością ludzi, a to z powodu Adeptów. — Adeptów?
— Mają taki status jak Główne Ogiery albo Przywódcy Stada Wilków, tylko że reglamentują nie samice, lecz magię. Każdy Adept zajmuje się specjalnym rodzajem magii i jest w niej mistrzem. Mówiłem, że jednorożce są odporne na obcą magię, ale Adepci to zupełnie inna kwestia. Jeśli poluje na ciebie Adept…
— Rozumiem. Jak mogę się przed nim bronić?
— Możesz się ukryć, ale i tak Adept znajdzie cię prędzej czy później. Mają zaklęcia, amulety i szpiegów rozmieszczonych w całym królestwie Phaze. Władza Adeptów jest prawie nieograniczona. Prawdę mówiąc, nic ich nie ogranicza oprócz Wyroczni.
— Wróżki?
— To coś więcej. W świątyni Wyroczni nie ma magii i nikt nie podlega żadnym przymusom. To święty teren. Założę się, że Neysa cię tam prowadzi. No i to by było na tyle. Muszę lecieć.
Zamigotał, wrócił do postaci jednorożca i pogalopował do stada, grając marsza rogiem i kopytami.
Stile chciał dowiedzieć się więcej na temat Adeptów i Wyroczni. Może Neysa mu coś powie, jeśli ją ładnie poprosi? I tak Clip pomógł mu wiele.
Kierowali się znów na wschód, grając w duecie, ciesząc się podróżą. Stile zrozumiał, że muzyka jednorożców miała jeszcze jeden ceclass="underline" obwieszczała przyjaciołom i wrogom ich obecność. Jednorożce to zwierzęta groźne, większość stworzeń woli ich unikać, więc dźwięk rogu oczyszczał im drogę. Stile widział króliki, żółwie i pancernika, ale żadnych drapieżników. Krótko mówiąc, pokazywały się tylko stworzenia, które nie rywalizują z jednorożcami:
Teren był bardzo zróżnicowany, bujne łąki ustępowały skalistym zboczom, bagnom, wodom i piaskom. Na północy i południu ciągnęły się dwa łańcuchy górskie. Ośnieżone szczyty na północy były niedostępne dla stworzeń słabszych i mniej wytrwałych od jednorożców; te na południu wydawały się cieplejsze. Coś w tym dzikim krajobrazie zastanawiało go, wydawało mu się znajome, ale Stile nie wiedział co i dlaczego.
Wieczorem Neysa zatrzymała się na popas. Stile też poszukał sobie czegoś do jedzenia. Znalazł dojrzałe zboże i jeżyny. Zawsze myślał, że zboże dojrzewa jesienią, a jeżyny wiosną, ale może ten świat miał inne pory dojrzewania? Pod kopułami Protonu wszystko mogło rosnąć w dowolnym momencie. Mimo to, łatwość z jaką zdobywał tu pożywienie była podejrzana. Chyba, że Neysa zna to miejsce i specjalnie tu przybiegła? Tak, ona po prostu doskonale o niego dba.