Выбрать главу

— Tylko nie zrób się zarozumiały, słabeuszu. Roberta jest koniem bez narowów, prawdziwy ogier to zupełnie co innego. Poczekaj, aż dosiądziesz Duszka.

— Duszka? — zawołał zaniepokojony.

Marzył o tym, ale perspektywa spełnienia marzeń napełniała go lękiem.

Tune znowu się roześmiała. Była wprost stworzona do radości. Jej ciało mile się przy tym poruszało i współpracownicy polubili ją za to.

— Skąd mogę wiedzieć, którego konia ci przydzielą? Ale najpierw zrobimy z ciebie fachowca. Zły jeździec popsuje każdego konia.

Tak, a Obywatel nie byłby zadowolony, gdybym zleciał na głowę i pobrudził czystego konia swoim szarym, brudnym mózgiem — pomyślał Stile ze zrozumieniem.

Była to interesująca lekcja, lecz kiedy podniecony wrócił do domu, stwierdził, że czekają na niego kłopoty. Był tam już nadzorca.

— Oprotestowano twoją promocję. Obywatel nas wzywa. — Nas ? Sądziłem, że mój awans był jakąś pomyłką, która teraz została wyjaśniona.

Mimo że spodziewał się pomyłki, poczuł się rozczarowany. Zaczynał już wierzyć, że to wszystko prawda.

— Jaki to może mieć związek z tobą? — zwrócił się do nadzorcy.

Ten ujął Stile’a pod ramię i pociągnął za sobą. Wezwanie najwyraźniej było bardzo pilne, bo nie pozwolono mu się przygotować. Zdążył tylko nieco przygładzić włosy i otrzepać z nóg trochę brudu.

Po chwili weszli do tunelu transportowego, wsiedli do kapsuły i pomknęli w ciemność. Wyglądało na to, że Obywatel przebywał poza farmą.

— Pamiętaj, zmobilizuj się i zachowaj spokój — pouczał go nadzorca.

Wydawał się człowiekiem z żelaza, ale i on był zdenerwowany. Przestraszyło to Stile’a. To musiał być poważny problem! Dlaczego jednak po prostu nie odwołali promocji bez całego tego zamieszania?

Wysiedli przy hammanie. Stile poczuł kuksaniec nadzorcy; oczywiście zagapił się. Wziął się w garść. Budynek, do którego zmierzali, budził podziw.

W czasach klasycznych hamman spełniał funkcję arabskiej łaźni publicznej. Tutaj był ośrodkiem odnowy biologicznej dla Obywateli. Wielu z nich lubiło ten styl, gdyż złoty wiek kultury arabskiej należał na Ziemi do najwartościowszych, przypadał na Ciemne Wieki Chrześcijaństwa. Te historyczne nazwy miały jednak znaczenie tylko dla elity, ale nie dla zwykłych ludzi.

Architektura hammanu przypominała meczet, wyglądał na wspólną własność kilku Obywateli. Nie dlatego, żeby pojedynczego Obywatela nie było stać na jego posiadanie, lecz mieli oni zwyczaj specjalizować się w jednej dziedzinie wiedzy lub w jednej umiejętności. I tak miłośnik kultury arabskiej udostępniał innym budowane przez siebie obiekty, tak jak pracodawca Stile’a, który specjalizował się w rasowych koniach i nie miał sobie równego. Obywatel mógł utrzymywać stosunki tylko z innymi Obywatelami. Musieli więc z konieczności ze sobą współpracować, posiadać i realizować wspólne przedsięwzięcia.

Było tu wiele komnat, czystych, gorących i parnych. Łaziebni roznosili ręczniki, szczotki, balsamy, różne napoje i przekąski. W jednym z dużych pomieszczeń znajdował się basen. Woda była w nim bardzo gorąca, ciemno zabarwiona i silnie pachniała, prawie jak napar. Moczyło się w niej kilka osób.

Mimo, że byli nadzy, Stile rozpoznał że są Obywatelami. Wskazywało na to zachowanie się służby. Ubranie wprawdzie wyróżniało Obywatela, ale nie przesądzało o jego statusie społecznym. Jeśli chciał, mógł chodzić nago jak niewolnik, nie tracąc nic ze swej władzy i godności. Jednak Obywatele, chcąc nawet na pierwszy rzut oka odróżniać się od niewolników, nosili w takiej sytuacji ozdoby.

Stile i nadzorca podeszli do mniejszego basenu. Tutaj moczył się ich pracodawca. Sześć niezwykle zmysłowych dziewcząt kręciło się wokół myjąc go, nacierając oliwą i polerując mu paznokcie. Starszy mężczyzna zajmował się jego włosami, uważając, by mydło nie zalewało mu twarzy.

— Panie — rzekł z szacunkiem nadzorca…

Obywatel nie zwrócił na nich uwagi. Stali na baczność, a dziewczęta kontynuowały zabiegi. Stile przypomniał sobie, że nie wykąpał się po treningu. Co za kontrast z otoczeniem i przebywającymi tu ludźmi! Minuty mijały.

Stile zauważył, że Obywatel trochę utył od ubiegłego roku, lecz wciąż był zdrowym, młodo wyglądającym mężczyzną. Dobrze rozwinięta muskulatura mówiła o systematycznych ćwiczeniach; widać było, że Obywatel nie przejada się, albo spożywa tylko potrawy niskokaloryczne. Możliwość oglądania nagich Obywateli dla niewolników była niesamowitym przeżyciem.

Do pomieszczenia weszło jeszcze dwóch mężczyzn: Billy z patrolu strzegącego farmy i Bourbon.

— Panie — powiedział Bourbon.

Dopiero teraz Obywatel lekko skinął głową nadzorcy. — Spocznij — polecił pozostałym.

Stile, Billy i Bourbon trochę się odprężyli. Wzrok Obywatela zatrzymał się na Bourbonie. — Wyjaśnij swój protest — polecił.

Bourbon, wyraźnie przejęty obecnością pracodawcy, przełknął ślinę, zanim zaczął mówić:

— Panie, pominięto mnie przy awansie, choć pracuję dłużej niż Stile i mam lepsze świadectwo pracy.

Zimne oczy Obywatela zatrzymały się na nadzorcy. — Ty awansowałeś Stile’a. Uzasadnij.

— To nadzorca go awansował’? Stile nie zdawał sobie. sprawy, że ma aż tyle władzy. Sądził, że zakres jego uprawnień obejmuje tylko sprawy dyscypliny, prowadzenie ksiąg i — ewentualnie — rekomendację kandydatów. Obywatel mógł się pomylić, bo nie poświęca wiele uwagi sprawom niewolników, ale nadzorca nie powinien popełnić takiego błędu. Przecież to on zawiesił Stile’a w obowiązkach.

— Panie — odezwał się nadzorca, który też czuł się niepewnie. — Oceniłem, że Stile będzie właściwym człowiekiem na to stanowisko. Chciałem, by mógł trenować na robocie, który będzie u nas tylko trzy miesiące.

Oczy Obywatela spoczęły znów na Bourbonie.

— Czy wiesz, że funkcją nadzorcy jest służenie moim interesom? Nadzorca nie jest związany koniecznością respektowania ani starszeństwa, ani świadectwa pracy. Jego obowiązkiem i prawem jest obsadzanie stanowisk właściwymi ludźmi. Nie robi tego na podstawie mojego przyzwolenia, ale rozkazu. Twoja sprawa została odrzucona.

— Panie — powtórzył Bourbon buntowniczym tonem. Obywatel spoglądał teraz na nadzorcę. W jego oczach nie było ani śladu poczucia humoru czy współczucia.

— Czy chcesz, żebym pozwolił mówić mu dalej’? — spytał.

— Nie, panie — odparł nadzorca.

— Odrzucam. Bourbon, możesz mówić.

O co tu chodziło? Dlaczego Obywatel marnował swój czas, sprawdzając zaufanego nadzorcę? Jeśli decyzja zostanie uchylona, to sytuacja będzie bardzo niezręczna.

— Panie, Stile zdobył przychylność nowej instruktorki, Tune. Sądzę, że wywarła wpływ na nadzorcę, by awansował Stile’a poza kolejnością, mimo że ten wczoraj zranił jednego z pańskich koni wyścigowych. Moje akta są czyste.

Po raz pierwszy na twarzy Obywatela pojawiło się jakieś uczucie.

— Zranił mojego konia? Którego? — Duszka, panie.

— Najbardziej obiecujący wierzchowiec!

Obywatel machnął ręką, prawie uderzając jedną z dziewcząt. Przez chwilę chwiała się na brzegu basenu, lecz szybko odzyskała równowagę.

— Łaziebni, cofnąć cię! — polecił. Teraz, kiedy ożywiła go emocja, był jak dynamit.

Służący cofnęli się od razu na odległość czterech metrów i stanęli nieruchomo. Stile był pewien, że ich ciekawość jest równio wielka jak i jego, choć nie. byli w to zamieszani.

Twarz Obywatela wydawała się spokojna, lecz w oczach czaiło się coś groźnego.