Posiadacza Szóstego Szczebla nazywano Hulk. Podobno na cześć bohatera z jakiegoś zeszłowiecznego komiksu. Był silnym, potężnie zbudowanym mężczyzną, specjalizującym się w konkurencjach fizycznych, lecz z innymi też sobie doskonale radził. Jego prawo pobytu na Protonie już się kończyło, więc starał się przesunąć na pozycję kwalifikującą go do udziału w Turnieju. Niestety, próba uzyskania Szczebla Piątego, którą ostatnio podjął, zakończyła się przegraną w grze losowej i nie mógł powtórzyć wyzwania, dopóki nie zmienił się cały układ szczebli lub dokąd nie odparł pomyślnie ataku na swoją własną pozycję. Teraz atakującym był Stile.
Liczba widzów znacznie się powiększyła. Zarówno Stile, jak i Hulk byli znanymi Graczami, a to, że pod względem fizycznym stanowili swe przeciwieństwo, dodawało pojedynkowi atrakcji. Pojedynek olbrzyma i karła!
Stile wylosował tym razem numerowaną stronę tabeli. Chociaż raz dopisało mu szczęście! Mógł teraz sterować wyborem jak najdalej od specjalności Hulka, którą były konkurencje fizyczne. Mimo to zawahał się. Wpłynęły na to dwie rzeczy. Po pierwsze element zaskoczenia: dlaczego miał robić to, czego oczekiwał przeciwnik, i wybrać kolumnę UMYSŁOWE’? Hulk był bardzo sprytny, choć starał się to ukrywać, podobnie jak Stile taił swe możliwości fizyczne. Każda pomyłka, jaką czynił przeciwnik, oceniając możliwości drugiego gracza, była dla tego drugiego dobrą nowiną. Hulk na pewno wybierze rząd NAGIE, a to umieści ich na polu gier czysto umysłowych, gdzie miał prawdopodobnie jakieś ukryte rezerwy. Po drugie, pokonanie Hulka w dziedzinie, w której był najsilniejszy, byłoby ostatecznym wyzwaniem i podniecającym doświadczeniem, a także niezłym widowiskiem dla przypatrującego się tłumu.
Nie — usiłował sam odwieść się od tej decyzji — to tylko podświadoma reakcja na kompleks, silny uraz na punkcie wysokich mężczyzn. Miał nieodpartą potrzebę zwyciężania ich. udowadniania, że jest od nich silniejszy i sprawniejszy. Doskonale wiedział, że wysocy ludzie nie bardziej odpowiadali za swój wzrost niż on za swój. Mimo to odczuwał coś w rodzaju wewnętrznego przymusu nie poddającego się zdrowemu rozsądkowi. Pragnął upokorzyć tego olbrzyma, zniszczyć go całkowicie w oczach świata. Musiał to zrobić.
1 w ten sposób wybrali razem I A: FIZYCZNE — NAGIE. Widownia wydała cichy jęk zaskoczenia. Z daleka dobiegł ich czyjś stłumiony glos: Stile wyzywa Hulka w opcji 1 A. Odpowiedzią był okrzyk zdumienia.
Hulk podniósł głowę i obaj gracze wymienili przelotnie uśmiechy; obaj lubili dobrą widownię. W rzeczywistości uświadomił sobie Stile — to pod wieloma względami byli bardziej do siebie podobni, niż mu się zdawało. Przypominało to relację typu miłość — nienawiść; Stile jednocześnie lubił i nienawidził swego przeciwnika, zazdrościł mu i czuł do niego urazę, chciał być do niego podobny i w tym samym czasie pragnął dowieść, że wcale nie potrzebuje być taki jak on.
Czy jednak dla tego wewnętrznego impulsu nie zaprzepaścił swoich szans? Opinia o fizycznej sprawności Hulka nie była bezpodstawna. Stile odegrał wielkie przedstawienie, a teraz mógł ponieść jego konsekwencje. Przegrana oznaczała utratę zatrudnienia i to wtedy, gdy najbardziej potrzebował poparcia wyrozumiałego pracodawcy. Stile zaczął odczuwać zwątpienie.
Rozegrali następną planszę. Uświadomił sobie nagle, że to ta sama, którą rozgrywał razem z Sheen, gdy spotkał ją po raz pierwszy. Wspominał tę chwilę z wyraźnym sentymentem Tak wiele zdarzyło się od tego czasu! Przeżył uraz kolana śmiertelne groźby, odkrył alternatywny świat Phase, zaprzyjaźnił się z damą należącą do gatunku jednorożców i wilkołakiem — dżentelmenem, a teraz wstępował w szranki Turnieju i to dwa lata przed czasem. W ciągu dziesięciu dni przeżył więcej, niż inni przez całe życie!
Na górnej krawędzi planszy wypisane były opcje: OSOBNE — BIERNE — WALKA — WSPÓŁDZIAŁANIE; była to strona, którą wylosował Stile. Kusiło go, by wybrać WALKĘ ale nawet jego wewnętrzna potrzeba sprawdzenia się nie wymagała zrobienia czegoś tak idiotycznego. Radził sobie dobrze z większością technik walki, lecz pamiętał trudności, jakie miał na Phase, próbując przerzucić przez ramię potwora. Zdawał sobie sprawę, że Hulk był mistrzem w zapasach mężczyzn w grupie powyżej trzydziestu lat. Jeżeli wszystkie inne czynniki pozostawały takie same, to potężny mężczyzna zawsze zwyciężał drobnego. Stile wybrał OSOBNE.
Teraz Hulk wybierał powierzchnie spośród: PŁASKIE — ZMIENNE — NIECIĄGŁE — PŁYNNE. Hulk był świetnym pływakiem, a Stile należał do ekspertów w nurkowaniu i obie te specjalności zaliczono do tej samej sekcji. Gimnastyczne umiejętności Stile’a dawały mu również przewagę w kategorii NIECIĄGŁE; potrafił wykonywać takie ćwiczenia na trapezie i drążkach, jakich nie mógł powtórzyć żaden potężny mężczyzna. Największe szanse dawała Hulkowi opcja ZMIENNE, w którą wchodziła górska wspinaczka i zjeżdżanie. Wyścig na szczyt góry z dwudziestokilogramowym obciążeniem z pewnością wykończyłby Stile’a, gdyż Gra nie przewidywała żadnych ulg z tytułu wagi zawodników. Oczywiście Stile nigdy nie pozwoliłby się na to złapać, lecz nieźle musiałby się napocić, zanim udałoby mu się wywinąć.
Hulk wybrał jednak opcję PŁASKIE. Widownia zaszumiała ze zdziwienia. Czyżby Hulk oczekiwał, że Stile wybierze inną opcję, czy też po prostu przeliczył się’? Prawdopodobnie to drugie. Gdy chodziło o tabele, to Stile miał rękę mistrza. To także decydowało o jego pozycji w Grze.
Zaczęli teraz budować ostateczną tabelę. Wybierali spośród biegów, skoków, przewrotów i kalisteniki. Stile umieścił „Maraton” pośrodku składającej się z dziewięciu pól tabeli, usiłując wyprowadzić przeciwnika z równowagi. Nadmiernie rozwinięte mięśnie górnej połowy ciała były w biegu na wytrzymałość tylko zbędnym obciążeniem.
Hulk, nie przejmując się zupełnie, odpowiedział skokiem w dal z miejsca, w którym osiągał znakomite rezultaty. Jego ciężar był wprawdzie ogromny, ale gdy wyrzucił go w powietrze, sama masa niosła go do przodu. Pozostałe pola wypełnili skokami z trampoliny, pompkami, biegami na dwadzieścia kilometrów, sprintem na sto metrów, przewrotami do tyłu, skokami w dal z rozbiegu i staniem na rękach.
Plansza została wypełniona precyzyjnie, tak by uniemożliwić ułożenie pionowej lub poziomej linii składającej się z takiej samej konkurencji, a więc żaden nie mógł uzyskać tu oczywistej przewagi. Ponieważ Stile’owi przysługiwał o jeden ruch więcej, Hulk mógł zadecydować, która strona tabeli będzie jego. Kiedy obaj dokonali już wyboru, okazało się, że kolumna i rząd przecinają się na polu 2B, w samym środku tabeli, a więc wybrali maraton.
Stile odprężył się. Zwycięstwo! Ale Hulk nie wyglądał na przygnębionego. Dziwne.
— Poddajesz się? — spytał Stile zgodnie z rytuałem. — Odrzucam — bez wahania odpowiedział Hulk. Widać było, że Hulk naprawdę miał zamiar się ścigać.
Nie należał jednak do długodystansowców, tak jak Stile. Co mu dawało tę pewność siebie? W żaden sposób nie mógł przecież udawać; zbyt wyraźnie stanowili niedobraną parę Hulk, o ile Stile wiedział, nigdy nawet nie ukończył mara tonu. Widownia też była zdumiona. Hulk powinien był pod dać się.
No cóż, będzie co ma być. Hulk dotrzyma mu początkowo kroku, potem zostanie w tyle, a gdy Stile osiągnie określone przepisami przewagę, będzie musiał uznać porażkę. Moi. Hulk wolał przegrać w ten sposób, a może liczył na to, i: Stile’a złapie po drodze skurcz lub nadweręży ścięgno’? Wypadki zdarzały się czasami, a wyniku Gry aż do samego końca nie można było przesądzać. Wiadomość o zranionych kolanach Stile’a rozeszła się szeroko. Może Hulk przecenił jego skutki?