Выбрать главу

Przeszli na bieżnię, gdzie rozpoczynała się trasa maratonu. Sheen szła obok bardzo zdenerwowana. Symulowała emocje których nie czuła, by lepiej skryć swą prawdziwą naturę, a może przeczuwała, że grozi mu jakieś niebezpieczeństwo.

Nie mógł o to zapytać. Bieżnia okalała dwa boiska, tworząc ogromny okrąg. Byli na niej inni biegacze i kilku chodziarzy; oczywiście zejdą z toru, by przepuścić maratończyków. Stile i Hulk jako uczestnicy turniejowej eliminacji mieli pierwszeństwo.

Widzowie rozproszyli się. Nie było innego sposobu bezpośredniej obserwacji maratonu, jak tylko towarzyszenie biegaczom. Zainteresowani mogli oglądać zawody na ekranie transmitującym przebieg konkurencji lub przemieszczać się do kolejnych punktów kontrolnych na trasie.

Podeszli do linii stanu i zarejestrowali się u robota urzędnika.

— Pamiętajcie, że część trasy jest zamknięta z powodu remontu — zawiadomił ich robot. — Zorganizowano obejście, a linia mety została przesunięta — uzupełnił.

Był modelem biurowym, podobnie jak żeński robot przy Zjeżdżalni; jego dolna połowa stanowiła jednolity blok metalowego biurka.

— Chciałbym złożyć zamówienie na napoje w czasie biegu — powiedział Hulk. — Życzyłbym sobie, żeby były według mojej własnej, specjalnej formuły.

Formuła! Stile sprawdził to u Sheen.

— On coś wymyślił — powiedziała cicho. — Nie ma formuły na napój, który dałby mu potrzebną wytrzymałość, chyba że przekroczy przepisy antydopingowe.

— Na pewno nie będzie oszukiwał, a nie powinien mnie prześcignąć — powiedział Stile. — Jeżeli jednak zwycięży, to najwidoczniej na to zasłuży. Czy będziesz w punktach kontrolnych, by podawać mi napoje? W czasie biegu używam standardowych mieszanek fruktozowych. Hulk może potrzebuje czegoś specjalnego, by podtrzymywać swe siły, ale ja nie. Zresztą nie spodziewam się, żebym musiał biec do końca.

— Pobiegnę z tobą — obiecała.

— I ujawnisz przed całym światem swoją tożsamość? Żadna prawdziwa kobieta o twoich kształtach nie mogłaby dotrzymać nam kroku; wiesz przecież.

— To prawda — zgodziła się niechętnie. — Będę w punktach kontrolnych. Moi przyjaciele też będą czuwać.

Pochyliła się, by go lekko pocałować, tak zrobiłaby to prawdziwa dziewczyna. A zresztą, czy nią nie była?

Zajęli miejsca na linii startu i robot dał sygnał do biegu. Ruszyli razem. Stile dla rozgrzewki ruszył z prędkością około piętnastu kilometrów na godzinę; Hulk dotrzymał mu kroku. Pierwsze kilkadziesiąt minut nie miało większego wpływu na wynik maratonu; bieg rozstrzygał się w późniejszych stadiach, gdy kończyła się już siła woli i fizyczna wytrzymałość zawodników. To nie był wyścig po rekord, lecz pojedynek między dwoma przeciwnikami. Istniała duża szansa, że jeden z nich się podda.

Dwa kilometry przewagi automatycznie rozstrzygały konkurencję. Mobilizowało to obu zawodników do nieustannego wysiłku i nie przedłużało niepotrzebnie zawodów, kiedy jeden z nich był wyraźnie słabszy.

Stile wątpił, by Hulk, zanim się podda, mógł przebiec dłuższy dystans. Szybko się rozgrzał, mięśnie miał rozluźnione, każdy oddech napełnia: go nowymi siłami, a umysł miał świeży i sprawny. Lubił ten rodzaj sportu. Zaczął przyspieszać. Hulk wprawdzie nie musiał dotrzymywać mu kroku, ale się starał, aby nie dopuścić do niebezpiecznego zwiększenia odległości.

Stile zauważył jednak, że olbrzym biegnie lekko obok, oddychając bez wysiłku. Może wcześniej pracował nad swoją kondycją?

Po drodze znajdowały się punkty wydawania napojów. niezmiernie ważnych dla maratończyków. Sheen stała przy pierwszym. Uśmiechając się, podała Stile’owi butelkę. Nie chciało mu się jeszcze pić, ale wziął, wiedząc, że rozgrzane ciało traci płyny przez skórę szybciej, niż jest je w stanie wchłaniać przez system trawienny. Bieg, mimo całej radości jaką mu sprawiał, nie należał do banalnych wysiłków. Nie przy tej prędkości i dystansie.

Hulk dostał swoją butelkę od zwykłego robota. Stile nie miał wątpliwości, że była to jakaś odmiana standardowego napoju zawierającego łatwo przyswajalne cukry w sfermentowanej postaci, uzupełniające zarówno energię, jak i płyny; Stile nie był pewien, dlaczego Hulk tak podkreślał odmienność swojej mieszanki. Możliwe, że miało to wywierać psychologiczny wpływ zarówno na niego samego jak i jego przeciwnika, sugerować, iż jakiś pierwiastek śladowy czy ekstrakt z ziół może użyczyć mu dodatkowych sił.

Picie w czasie biegu jednego z dozwolonych napoi, pozwalało na opóźnienie lub nawet zlikwidowanie nieszczęsnego punktu krytycznego zwanego „ścianą”, kiedy to następuje wyczerpanie rezerw organizmu. Starożytni maratończycy zmuszali swoje ciało do spalania własnej tkanki. Dzięki temu kontynuowali bieg, ale płacili za to własnym zdrowiem. Współcześni biegacze już nie narażali się na podobne straty, przynajmniej nie wtedy, gdy byli w formie. Jedno się nie zmieniło — głównym czynnikiem mobilizującym zawodnika do walki była motywacja, mająca swe źródło w psychice. I wszystkie czynniki, które mogły zmobilizować człowieka do zwiększonego wysiłku, były warte zachodu.

Hulk jednak nie należał do ludzi wierzących w przesądy i bajeczki; był pragmatykiem.

Kiedy oddalili się od punktu i wyrzucili już puste butelki do specjalnie ustawionych po drodze koszy na śmieci, Hulk zapytał się:

— Ona jest twoja?

— Raczej to ja jestem jej — odparł Stile. Mówili oczywiście o Sheen.

— Przehandluj ją. Oddam mój szczebel.

Stile roześmiał się, lecz nagle przyszło mu do głowy, że może Hulk nie żartuje i przystąpił do tych skazanych na klęskę zawodów tylko dlatego, że zobaczył Sheen obok Stile’a, zapragnął jej i liczył, że w ten sposób ją zdobędzie’? Hulk, podobnie jak Stile, był trochę nieśmiały wobec tych kobiet, które podobały mu się, w odróżnieniu od tych, które mu się narzucały. Nie mógłby podejść tak po prostu do Sheen i powiedzieć: “Cześć, podobasz mi się. Chciałbym odebrać cię Stile’owi”.

Musiał najpierw omówić to ze Stilem. Była to jeszcze jedna cecha, jaką Stile w nim szanował.

— Nie mogę jej przehandlować. To osoba niezależna. Muszę zdobyć Szczebel, żeby utrzymać ją przy sobie.

— A więc będziemy się ścigać. Tym razem to Hulk przyspieszył.

Nagle Stile’owi przyszło do głowy, że Hulkowi wcale nie chodzi o jego dziewczynę; miał przecież tyle kobiet, ile potrzebował. Objawione przez niego zainteresowanie było tylko grzecznością, mającą na celu albo rozwianie obaw Stile’a, albo zmniejszenie jego woli walki. Jedno Stile wiedział na pewno: bez względu na to, jak uczciwy i uprzejmy jest Hulk, on zamierza wygrać ten bieg.

Stile utrzymywał tempo. Nie mógł szybkością dorównać Hulkowi na krótkich dystansach, podobnie jak Hulk nie dorównywał mu wytrzymałością na długich. Nie wiadomo było tylko; w którym momencie przesunie się punkt równowagi. Stile nie widział żadnej szansy, by olbrzym mógł przebiec cały pięćdziesięciokilometrowy dystans w tempie pozwalającym mu wygrać. Teraz Hulk próbował zmusić Stile’a do szybszego biegu, by go zmęczyć. Była to strategia zwodnicza, gdyż Stile spokojnie mógł pozwolić wyminąć się, a potem dogonić zmęczonego przeciwnika. Hulk nie mógł zdobyć dwukilometrowej przewagi nad Stilem, prędzej pękłoby mu serce z wysiłku. Niewątpliwie udało mu się w ten sposób pokonać pomniejszych przeciwników, którzy tracili głowę i rezygnowali. Tym razem nie miał na to szans. Im dłużej Stile dotrzymywał Hulkowi kroku, tym bardziej daremna stawała się ta strategia. Powiedzie się, o ile Stile nie sforsuje się i nie nadweręży jakiegoś mięśnia.