– Stworzyłem wam psychikę wspomaganą komputerem i uwolniłem od emocji, co daje umysłowi władzę nad materią. Pozwala świadomości rządzić formą.
Watkins potrząsnął głową, najwyraźniej poruszony słowami Shaddacka:
– Czyżby Peyser i Sholnick narzucili sobie nową postać? Niech mnie diabli, jeśli ja też to zrobię. Walczyłem z regresja niczym narkoman usiłujący stłumić głód heroiny. Nie chciałem jej. Opanowała mnie… z siłą, z jaką księżyc w pełni działa na wilkołaka.
– Nie – powiedział Shaddack – podświadomie naprawdę chciałeś zmienić się i bez wątpienia pragnąłeś tego również na poziomie świadomości, gdyż z ogromnym przekonaniem mówiłeś o zaletach regresji. Oparłeś się mocy umysłu nad ciałem tylko dlatego, że uznałeś metamorfozę za bardziej przerażającą niż pociągającą. Jeśli twój strach zmniejszy się… albo gdy nowa postać okaże się trochę bardziej pociągająca… cóż, wówczas przekształcisz się. Ale nie pod wpływem jakiejś siły zewnętrznej, tylko siłą woli.
– Więc dlaczego Mike nie powrócił do dawnej postaci?
– Po prostu nie chciał.
– Był uwięziony.
– Tylko przez własne pragnienie.
Watkins spojrzał w dół na groteskowe ciało.
– Co z nami zrobiłeś, Shaddack?
– Nie pojąłeś moich słów?
– Co z nami zrobiłeś?
– To wielki dar.
– Nie odczuwać żadnych emocji z wyjątkiem strachu?
– Przecież to właśnie uwalnia twój umysł i daje ci władzę nad ciałem – mówił rozgorączkowany. – Nie rozumiem tylko, dlaczego wszyscy regresywni przyjęli zwierzęcą postać. Z pewnością masz w sobie siłę, dzięki której przekraczasz w ewolucji poziom zwykłego człowieczeństwa dążąc do czegoś doskonalszego, a może nawet moc, by stać się istotą złożoną z czystej świadomości o intelekcie pozbawionym jakiejkolwiek fizycznej formy. Więc dlaczego ci Nowi Ludzie wybrali regresję?
Watkins uniósł głowę z martwym wyrazem oczu, jakby wchłonął śmierć na widok zwłok.
– Jaki sens ma posiadanie boskiej władzy, jeśli nie można doświadczać zwykłych ludzkich przyjemności.
– Ależ możesz robić i doświadczać wszystkiego, czego pragniesz. – Shaddack zirytował się znowu.
– Ale nie miłości.
– Czego?
– Miłości, nienawiści, radości, niczego z wyjątkiem strachu.
– Nie potrzebujesz ich. To wyzwala cię.
– Nie jesteś głupkiem – powiedział Watkins – a nie rozumiesz mnie, więc chyba jesteś psychicznie… skrzywiony, wypaczony – stwierdził.
– Nie mów do mnie w ten…
– Cały czas tłumaczę ci, dlaczego oni przemienili się w dzikie stwory. Stało się tak, ponieważ istota rozumna nie odczuwa przyjemności w oderwaniu od emocji. Odbierając ludziom uczucia, pozbawiasz ich też przyjemności, więc wybiorą stan pierwotny, w którym uczucia i przyjemność nie są powiązane – a zatem życie bezmyślnej bestii.
– Nonsens. Jesteś…
Watkins znów przerwał mu rozgniewany:
– Słuchaj mnie, na litość boską! Nawet Moreau czasami wysłuchiwał stworzone przez siebie istoty.
Twarz miał teraz rozpaloną, a nie bladą. W oczach pojawiła się dzikość. Stał blisko Shaddacka i choć był niższy, zdawało się, że góruje nad nim. Wyglądał na bardzo przestraszonego – i niebezpiecznego.
– Na przykład seks – ciągnął – jedna z podstawowych ludzkich przyjemności. Satysfakcjonuje tylko z uczuciem miłości, czy choćby sympatii. Psychopatę seks może zadowolić na przykład w powiązaniu z nienawiścią. Nawet negatywne uczucia mogą ten akt uczynić przyjemnym, ale seks uprawiany bez żadnych uczuć jest bezsensowny, głupi, staje się prokreacyjnym impulsem zwierzęcia, rytmiczną pracą maszyny.
Błyskawica rozpaliła niebo i widniała chwilę w oknach sypialni, po czym rozległ się huk, który wstrząsnął domem. To niebiańskie światło przez moment było jaśniejsze niż blask lampy i Shaddackowi zdawało się, że twarz Lomana… jakoś zmienia się. Ale błyskawica zgasła, Watkins wyglądał zwyczajnie, więc zapewne wszystko było owocem wyobraźni Shaddacka.
Loman wciąż mówił z ogromną pasją zrodzoną z czystego strachu:
– Tu nie chodzi tylko o seks, lecz o inne doznania. Na przykład jedzenie. Tak, nadal czuję smak czekolady, ale jem ją właściwie bez przyjemności. Zauważyłeś to?
Shaddack milczał i miał nadzieję, że nic go nie zdradzi, iż sam nie poddał się konwersji. Czekał naturalnie, aż ten proces zostanie udoskonalony, co z pewnością nie spodobałoby się Watkinsowi. Stwórca nie poddał się błogosławieństwu, którym obdarzył innych.
– A wiesz, dlaczego tak się dzieje? – ciągnął Loman. – Przed Zmianą czekolada wywoływała w nas tysiące skojarzeń. Jedząc ją podświadomie przypominaliśmy sobie pierwszą tabliczkę, wszystkie następne, przypominaliśmy sobie też święta i różne miłe uroczystości, z którymi ten smak tak często kojarzył się, dlatego, że czuliśmy się dobrze. Teraz został jedynie dobry smak i wspomnienie, że coś takiego jak „dobre samopoczucie” towarzyszyło kiedyś jedzeniu czekolady. To jest teraz puste doznanie, jego bogactwo mi ukradziono, podobnie jak bogactwo innych doznań, z wyjątkiem strachu. I teraz wszystko jest szare, dziwne, bezbarwne, monotonne – jakbym na wpół umarł.
Lewa strona jego głowy wybrzuszyła się. Kości policzkowe zgrubiały, a uszy zrobiły się spiczaste.
Shaddack zszokowany cofnął się.
Watkins ruszył za nim, mówiąc niewyraźnie, podniesionym głosem, w którym pobrzmiewały strach i niepokojąca nuta dzikości.
– U diabła, dlaczego pozbawiać nas przyjemności przeżywania emocji. Rozkosze intelektualne nie wystarczą, Shaddack. Życie to coś więcej. Życie sprowadzone do czystego intelektu jest nie do zniesienia.
Brwi znikały mu z twarzy niczym śnieg w promieniach słońca, a wokół oczu narastały kości.
Shaddack oparł się o komodę.
Zbliżając się Watkins krzyknął:
– Jezu! Czy jeszcze nie rozumiesz? Nawet człowiek przykuty do szpitalnego łóżka, sparaliżowany, ma coś więcej w życiu niż intelektualne zainteresowania. Nikt mu nie ukradł wszystkich uczuć; nikt go nie zredukował do strachu i czystego intelektu. Potrzebujemy przyjemności, Shaddack, przyjemności, przyjemności. Życie bez niej jest przerażające i nic nie warte.
– Przestań!
– Sprawiłeś, iż nie doświadczamy żadnych emocji, a więc również przyjemności cielesnych. Ponieważ należymy do istot wyższego rzędu, nie odczuwamy fizycznej rozkoszy „na zimno”. Przyjemności i uczuć nie można wyrzucić z życia człowieka.
Watkins przycisnął do boków zwinięte w pięści dłonie. Teraz powiększały się, puchły, a spiczaste paznokcie brązowiały jak tytoń.
– Ty przekształcasz się – powiedział Shaddack.
Ignorując go, mówił coraz grubszym głosem:
– Więc cofnęliśmy się do pierwotności. Uciekliśmy od intelektu. Pod postacią bestii, naszą jedyną przyjemnością jest przyjemność ciała, ciała, ciała… ale przynajmniej już nie pamiętamy, co utraciliśmy, więc przyjemność jest intensywna, głęboka i słodka, słodka, tak słodka. Uczyniłeś… uczyniłeś nasze życie nieznośnym, szarym i martwym, martwym, całkiem martwym, martwym… więc degenerując się… odnajdujemy sens egzystencji. Musimy… musimy uciekać… od strasznego życia… które nam dałeś. Ludzie nie są maszynami…ludzie… ludzie nie są maszynami…
– Na litość boską, Loman, ulegasz regresji!
Watkins zatrzymał się zdezorientowany. Po chwili potrząsnął głową, jakby chciał otrzeźwić się. Przyjrzał się dłoniom i krzyknął przerażony. Spojrzawszy w lustro przy komodzie wrzasnął jeszcze głośniej i przeraźliwiej.