Przyglądam się, jak ludzie umierają. Codziennie z napięciem na twarzy wypatruję wybrańców śmierci i obie wiemy, że nadszedł kres ich ziemskiego bytowania. Oni również doskonale to wyczuwają, jeżeli mają świadomość swego stanu, ale najczęściej błogosławiona choroba poraża ich zmysły. Chciałabym wtedy pofrunąć z nimi wyżej niż jej ostrze.