Ja wiem, że ona niedługo umrze. Ona o tym nie wie. Ile jest okrucieństwa w noszeniu takiej tajemnicy. Jakże byłoby inaczej, gdyby dano jej szanse na pożegnanie się ze światem.
6 czerwca
„Moje dzieciaki” twierdzą, że jestem normalną psycholożką. To brzmi lepiej od „świrniętej” czy „pierdolniętej”, jak nazywano mnie w Lublińcu.
Sto procent wilgotności powietrza, spadek ciśnienia, gwałtowny wiatr – to pogoda, która kiedyś zniszczy mnie ostatecznie, szkoda że z wiosną. Czy jest dobry czas na umieranie?