14 lutego
Nowa choroba powaliła mnie jak drwale drzewo jednym ciosem ostrej siekiery, a może to tylko spróchniały pień, który rozsypuje się przy podmuchu wiatru.
Obłędu starczy na wiele przeżyć, mogę nim obdzielić kilka osób albo jeszcze więcej zagubionych duszyczek. Podczas umierania, które się u nas przedłuża, trzeba wygrać z własną świadomością.