Выбрать главу

Ja zostaję.

Chociaż to teraz takie okrutne.

Świta, trzeba się położyć.

Ranek przyniesie ulgę i kaca.

Czy aby na pewno?

7 sierpnia

Las wokół kliniki jest w oparach białej mgły po letniej burzy. Szalone noce? Nie, bliskie spotkania w ramionach innego zwierza, który jest człowiekiem. Kochamy się w jednostce określonego czasu, którego tak niewiele, i rano nie potrafię porozumieć się z pacjentami, myśląc o Tobie i czując Cię stale. Nic do mnie nie dociera. Wszędzie Cię widzę.