Oddział jest ogromny. Moja sala nazywa się insulinowa, bo leczy się tutaj insuliną. Ciekawe, jak to wygląda? W jednym skrzydle są upośledzone dzieci, niektóre stale przywiązane do łóżka, bo walą głową o ścianę. W izolatce jest „coś
– ” lub „ktoś”. Strasznie wyje po nocach.