W domu dają mi spokój. Rodzice pogodzili się, że rok szkolny stracony.
12 marca
Szłam ulicą i chciałam rzucić się pod samochód, ale kierowca zdążył zahamować. Wezwali milicję. Milicjant powiedział, że mnie zna i że jestem umysłowo chora. Puścili mnie. Poszłam na oddział. Przyjęto mnie od razu. Już tam na mnie czekali. Jakby wiedzieli, że taka pacjentka zostanie przyjęta. Zrobili wyjątek. To oddział dla dorosłych, a ja nie mam jeszcze skończonych 17 lat.