27 marca
Powoli przyzwyczajam się do życia oddziałowego. Rano robimy sobie herbatkę. Ja, Kasia i jeszcze dwie panie. One się mną opiekują. Już nie jestem taka senna po lekach, tylko czasami wydaje mi się, że jestem gdzie indziej albo że ja to nie ja.
5 kwietnia
Mam już własne ubranie i wolne wyjścia. Czasami rozmawiam z panią doktor. Mówię jej tylko, że czuję się tutaj bezpieczna i nic więcej.