Odbyła się msza dla hipów na polu namiotowym. Ksiądz mówił o miłości, o wzajemnym brataniu. Pod koniec wszyscy krzyczeli: „Nigdy nie zostaniemy sami”.
Wróciłam wcześniej do domu, nie chciałam martwić rodziców.
Beata została.
16 sierpnia
Beata wróciła wieczorem naćpana. Wpakowałam ją do łóżka.
Dokąd idziemy? Chyba bardzo daleko, tam, skąd nie ma powrotu.