Nie mogłabym już tutaj zostać. To raczej niemożliwe. Źle się tutaj czuję.
11 grudnia
Przyjechał Kotan i zabrał mnie do MONARU, do Marzeny. Marzena uczy się, trochę pracuje, ale nie jest w najlepszym nastroju. Chyba długo tutaj nie wytrzyma. Myśli o ćpaniu, psychicznie nie daje rady.