Tutaj nie ma ludzi.
13 września
Z nudów zaczynam rozmawiać z tymi ludźmi. Każdy z nich żyje jakby w innym wymiarze, więc jest tu wiele wymiarów przeżywania świata, mój też. Nie wiem, na ile oni są chorzy, a na ile walczą o to samo, co ja. Tylko że ja nie symuluję. Jestem sobą, bo na nic więcej nie mam już siły. Dostaję jakieś prochy. Może coś mi jest, a może każdemu tu dają? Lepiej przez to śpię i nie męczą mnie tak koszmary.