Gdy zabrali ciało, ulotniłam się, lekarz wezwał milicję. Całą noc chodziłam po ulicach jak otępiała, podświadomie tylko czułam jakiś straszliwy ból.
4 maja
Poszłam do znajomych ćpunów Marzeny. Powiedzieli, że mogę trochę u nich zostać. Dają mi nawet ćpanie, boją się, żebym im nie odstrzeliła na głodzie.