Выбрать главу

8 grudnia

Justynie udaje się znosić moją drażliwość. Dzięki jej za to. Śnię narkotyki i budzę się zlana zimnym potem z ulgą, że to tylko mara, i z tęsknotą, że to tylko sen.

11 grudnia

Jak trudno powracać z nierealnego świata do teorii, liczb. Im bliższa jestem rzeczywistości, tym częściej uciekam. Prowadzę jakąś grę na granicy życia i śmierci. Przypomina to skazańca, który z pętlą na szyi czeka pomiędzy zapadniami.