Выбрать главу

I nie chodzę już śnięta po świętych rogatkach miasta, toczona własną, zatrutą krwią i nie przegrywam młodości w pokera z diabłem, spowita ulotnym zapachem cmentarza jak śmierdzący, żywy trup.

21 czerwca

Śniłam ampułkę morfiny. Poleciałabym jak nic, bez mrugnięcia powiek, bez westchnienia, bez lęku, prosto w objęcia kolejnego obłędu. Słaba jestem, słabiutka.