1 września
Pojechałam na badanie do kliniki, zrobiono mi ECHO. Tak, wiem już wszystko. Naukowo potwierdzone – bezwzględny zakaz fizycznych wysiłków. Oszczędny tryb życia itd.
Prosto z kliniki pojechałam na obóz karate do Wisły. Czy jestem normalna? Jestem. Tylko nie jestem przygotowana na utratę karate.
3 września
Treningi są trzy razy dziennie. Otrzymujemy bardzo odżywcze posiłki. Czysty wyczyn. Pomiędzy treningami czytam Fromma. Życie bez karate. Karate dało mi życie, trochę spokoju i karate może mi życie odebrać. Pogodzić się, to znaczy przegrać? To moja wieczna tęsknota, która się spełniła. Czy czeka mnie inna śmierć, gdy to utracę? Wyrzec się karate to tak, jakby Iwona musiała wyrzec się Boga. Bluźnisz, Rosiek.