Zaliczamy coś, czego niby się uczymy, a to potajemna walka o przetrwanie tego wszystkiego, co przypominają dewiacyjne zarządzenia.
4 kwietnia
Rozmawiałam z Kotanem przez telefon. Teraz dopiero zrozumiałam jego siłę, kiedy musiał zaczynać co tydzień wszystko od nowa: w każdy poniedziałek, kiedy wracał po niedzieli na oddział i wiedział, że wszyscy olewali leczenie, zaćpali albo uciekli. I on się zbierał i zaczynał dokładnie wszystko od początku, wierząc od nowa w nasze kłamliwe obietnice, przyrzeczenia, przysięgi, zaklinania, że to był ostami raz.