24 lipca
Problemem staje się wejście na drugie piętro w sanatorium.
Przyglądam się młodym, roześmianym, pokojarzonym w pary, trójkąty, kompozycje nie nazwane przez żadną moralność. Moja samotność drażni, zabiera im dobre samopoczucie. Tutaj nie ma ludzi poważnie chorych, są wakacje, wolny czas i dużo słońca.