21 listopada
Niestety, nadal choruję. Kaszel męczy godzinami, długie noce w poetyckim uniesieniu i kpinie z umierania. I modlitwa o świeży poranek.
22 listopada
Zasypało świat czystym śniegiem, puszystym i lekkim. Cezara tropi na nim ślady. Musze podnieść się po chorobie.
NIE POTRAFIĘ BYĆ ZŁA. Po prostu nie da się inaczej.
28 listopada