Wziąć się w garść, podnieść się z bruku, z kolan, spojrzeć do góry, a nie wciskać się w głąb ziemi, która i tak kiedyś się rozstąpi.
Dziesięć lat abstynencji to pełne zaleczenie. To jeszcze trochę czasu dla mnie, chociaż nigdy nie wierzyłam w statystyki. Gdyby tak było, umarłabym już wiele razy.
4 stycznia 1984 roku
Jak to się dzieje, że świat rano wygląda zupełnie inaczej, chociaż trzeba wstać i iść, iść…