5 września
Wypuszczono mnie z kliniki. Czuję ból zęba i to jest realne. Cezar położył pysk na mojej tętnicy szyjnej i wsłuchiwał się w tętno, jakby nie wierzył, że wróciłam do domu.
20 września
Niedługo koniec wakacji bez wakacji.
Mam chory mózg, chore myśli, chore sny. A marzenia? Marzenia są cudowne.
Zespół depresyjny to kolejna etykietka, drażni jak zła muzyka. Policzyłam rozpoznania psychiatryczne, które mi towarzyszyły przez lata tego szaleństwa. Jest ich trzynaście. Co za menażeria!