To, co nierealne, stawało się w moim życiu rzeczywiste. Jerzy jest „umarłym alkoholikiem”. Kończy się kolejny rok moich śmierci. W lipcu byłam przygotowana ostatecznie, z pełnym planem, i zdławiłam zwierza.
30 grudnia
Odważyłam się spędzić Sylwestra inaczej. Piję szampana z nimi i w zaspach śnieżnych chodzimy po lesie. Nie odczuwam niepokoju.