26 stycznia
Zaliczyłam seminarium magisterskie na pięć. Uśmiech mamy. Nic więcej nie mogłam jej powiedzieć.
Krążę po orbicie swego samobójstwa.
28 stycznia
Znowu błąkam się po ulicach miasta, przywołując cienie. Byłam w Przychodni Zdrowia Psychicznego osaczona śmiercią. Lekarz chciał mnie skierować do szpitala, ale tam bym ją odnalazła. Nie chcę już tutaj być i nic nie mogę na to poradzić. Każdy ruch, myśl, plan związane są z jej nazwą i pragnę jej silniej niż narkotyku. Dopełnione samounicestwienie.