5 grudnia
Przetrzymać to wszystko, gorączkę, kaszel, siebie, pracę. Nie mam siły na nic.
7 grudnia
Jestem na zwolnieniu, nie mogę obciążać serca. Poczytać mogę więcej, uspokoić się od wewnątrz, zaleczyć gardło.
Kiedy w końcu usypiam, śnię koszmary: postacie ludzkie w czerni osaczają mnie, a potwory wrzucają do dziur bez początku i końca. Tulę się do mego psa i czuję się znowu bezpiecznie. Mama opiekuje się mną troskliwie i nic mi więcej nie potrzeba, tylko spokoju i samotności.