Выбрать главу

— Chyba tak.

— No to ruszamy. — Janet usiadła na brzegu basenu i ześlizgnęła się do wody, która sięgała jej trochę powyżej piersi. — Wciągnij powietrze! — krzyknęła, po czym wzięła głęboki wdech i zanurzyła się.

Nie namyślając się wiele, podążyłam za nią. Mając zamknięte oczy nie mogłam zobaczyć wejścia, lecz odszukałam je bez trudu, macając rękoma wzdłuż ściany. Bez trudu też wślizgnęłam się do tunelu i przepłynęłam przezeń, choć wydał mi się długi na sześćdziesiąt, a nie na sześć metrów.

Bardziej poczułam, niż zobaczyłam, że wokół nagle zrobiło się jasno. Stanęłam więc na nogi i otworzyłam oczy, chciwie łapiąc powietrze, a Janet wyciągnęła do mnie rękę i pomogła mi wyjść z wody. Znajdowałyśmy się w maleńkim pomieszczeniu z betonową posadzką. Wydawało się nieco przytulniejsze niż grobowiec, lecz niewiele.

— Tędy, moja droga — powiedziała moja przewodniczka.

„Tędy” oznaczało ciężkie, stalowe drzwi znajdujące się prawie metr nad podłogą. Nie można było przejść przez nie inaczej, jak siadając na potężnym progu i przerzucając nad nim stopy. Janet pociągnęła za uchwyt i zamknęła je za nami. Z drugiej strony wyglądały jak wrota do skarbca w jakimś banku.

— To drzwi przeciwciśnieniowe — wyjaśniła mi Janet. — Gdyby gdzieś w pobliżu wybuchła bomba, fala uderzeniowa mogłaby wepchnąć wodę z basenu przez tunel do śluzy, za którą znajduje się Nora. Te drzwi służą właśnie po to, aby ją zatrzymać. Rozejrzyj się wokół i czuj się jak u siebie — dodała. — Ja pójdę poszukać ręcznika.

Byłam w dużym pokoju z lekko łukowatym sklepieniem. W ścianie po prawej stronie zamontowane były łóżka podobne do okrętowych koi, tylko nieco szersze. Naprzeciw nich stał stół i fotele, a obok — terminal. Najodleglejszą część pomieszczenia zajmowała oddzielona od reszty czymś w rodzaju kontuaru niewielka kuchenka. Obok znajdowały się drzwi prowadzące najprawdopodobniej do łazienki, jako że Janet weszła tam i po chwili pojawiła się ponownie, trzymając w ręku duży ręcznik kąpielowy.

— Stój spokojnie i czekaj, aż mamusia cię wytrze — powiedziała. — Nie ma tu luksusów. Wszystko jest tak proste, jak to tylko możliwe, i ciągle jeszcze pozostaje wiele do zrobienia.

Wytarła mnie do sucha, po czym podała ręcznik mnie i zamieniłyśmy się rolami. Gdy sama była już zupełnie sucha, powiedziała: — Wystarczy, skarbie. Teraz pozwól, że urządzę ci pięciodolarową, króciutką wycieczkę, jako że najprawdopodobniej nie odwiedzisz tego miejsca ponownie, dopóki nie będziesz zmuszona schronić się tu przed poszukującymi cię ludźmi. Możesz wtedy znaleźć się tu zupełnie sama. Musisz więc to wszystko dokładnie poznać; od tego może zależeć twoje życie. Na początek zwróć uwagę na książkę przykutą łańcuszkiem nad stołem. Są to szczegółowe instrukcje i spis wszystkiego, co się tu znajduje. Nie dziw się temu łańcuszkowi. W owej książce znajdziesz opis naprawdę wszystkiego, co może okazać się potrzebne. W zasadzie wystarczyłoby, abyś w razie czego swój pobyt tutaj zaczęła od jej dokładnego przestudiowania.

Mimo to pokazała mi, co gdzie się znajduje i jak się wszystkim posługiwać. Obejrzałam chłodnię, zbiornik z zapasowym tlenem, ręczną pompę do wody na wypadek, gdyby nawaliła ciśnieniowa, system wentylacyjny i kilka innych, mniejszych urządzeń. Na końcu wskazała mi spiżarnię, garderobę oraz szafkę z zapasem lekarstw i środków opatrunkowych.

— Wszystkie zapasy wystarczą dla trzech osób na trzy miesiące — powiedziała.

— Jak przeniosłaś tu wszystkie te rzeczy?

— A jak ty byś to zrobiła?

— Wypompowałabym wodę z basenu — odpowiedziałam po chwili namysłu.

— Brawo, moja droga! Jest tu zbiornik podtrzymujący, którego nie ma na planie tego domu. Oczywiście tego pomieszczenia również na nim nie znajdziesz. Naturalnie, część można by też przenieść w wodoszczelnych pojemnikach; reszcie woda by nie zaszkodziła. Przy okazji: sprawdź, czy nie zamoczyły się rzeczy w twojej torebce.

— Są suche — powiedziałam. — Janet, to miejsce nie jest jedynie schronem przeciwko bombom, nieprawdaż? W przeciwnym wypadku nie zadałabyś sobie tyle trudu, by je tak dobrze ukryć i wyposażyć.

Jej twarz zachmurzyła się, — Jesteś bardzo spostrzegawcza, skarbie. Masz rację. Nie byłabym tak zapobiegliwa, gdyby chodziło jedynie o ochronę przed bombardowaniem. Zresztą, nie jestem wcale przekonana, że ktokolwiek mógłby tu przeżyć w wypadku uderzenia bomby H. Projektując i budując to pomieszczenie miałam na myśli przede wszystkim ochronę przed tym, co niektórzy określają „niepokojami społecznymi”. Mój dziadek często opowiadał mi o czasach, w których ludzie nie obawiali się chodzić samotnie nocą, a większość nie zamykała nigdy drzwi na klucz. Rzadko kto otaczał swój dom murami, płotami i kolczastymi drutami pod napięciem, do których dostępu broniły dodatkowo promienniki laserowe. Może to i prawda; nie jestem aż tak stara, by móc to pamiętać. Wiem tylko, że odkąd sięgnę pamięcią, świat stawał się coraz gorszy, a ludzie coraz bardziej podli. Moją pierwszą pracą, zaraz po tym, jak skończyłam szkołę, było projektowanie ukrytych systemów ochronnych dla modernizowanych, starych budynków. Lecz urządzenia używane wówczas — a nie upłynęło wcale tak wiele lat — dziś są już dawno przestarzałe. Początkowo zostały zastąpione różnymi elektronicznymi gadżetami, mającymi powstrzymać i odstraszać ewentualnych intruzów. Dziś stosowane są dwustopniowe systemy bezpieczeństwa. Jeżeli system zewnętrzny nie jest w stanie zatrzymać napastnika, automatycznie uruchamiany system wewnętrzny ma za zadanie zabić go. Jest to oczywiście nielegalne, a jednak wszyscy, którzy mogą sobie na coś takiego pozwolić, nie mają skrupułów. Marjie, czego jeszcze ci nie pokazałam? Nie zaglądaj do książki; sama powinnaś to zauważyć. Zastanów się, jakiej jeszcze bardzo ważnej rzeczy w Norze nie pokazałam ci do tej pory?

Przez chwilę zastanawiałam się, czy mam jej odpowiedzieć.

— Wydaje mi się… że zobaczyłam już wszystko. Pokazałaś mi nawet główny i zapasowy Napęd.

— Pomyśl, moja droga. Załóżmy, że dom nad nami jest został zdmuchnięty przez wybuch albo na przykład zajęli go jacyś nieznani napastnicy, czy też nawet nasza własna policja poszukująca ciebie i Georgesa. Czego potrzebowałabyś wówczas?

— Hmm… Wszystkie stworzenia żyjące w norach — lisy, króliki, borsuki — kopią w nich drugie wyjście.

— Sprytna dziewczynka. Gdzie ono jest?

Udawałam, że rozglądam się wokół, szukając jakichś ukrytych drzwi, choć tak naprawdę dawno już wiedziałam, gdzie one są. Pomógł mi w tym ów szósty zmysł nabyty w czasie treningu („bądź czujna, dopóki nie wiesz, którędy uciekać”).

— Jeśli da się tamtędy poprowadzić tunel, sądzę, że zapasowe wyjście jest za ścianką szafy na ubrania.

— Nie wiem, czy mam ci pogratulować, czy też zastanowić się, jak je lepiej ukryć. Jesteś naprawdę bystra. Za szafą i w lewo. Światło zapali się samo, gdy tylko pojawi się tam coś, co będzie miało temperaturę 36,6 °C lub wyższą. Działa identycznie jak to, które widziałaś po wyjściu z tunelu, którym się tu dostałyśmy. Zasilane jest z własnego, autonomicznego Napędu, który powinien wystarczyć praktycznie „na zawsze”, lecz na wszelki wypadek rozsądnie będzie zabrać ze sobą zwykłą latarkę. Gdzie jej szukać, już wiesz. Tunel jest naprawdę długi, bo wychodzi daleko poza obręb murów i kończy się pod kępą gęstych krzaków. Są tam zamaskowane drzwi, raczej ciężkie, lecz przy odrobinie wysiłku można je podnieść od wewnątrz.