Jeśli nienawidzisz nawet własnej rodziny, Jeśli jesteś sfrustrowany, znudzony, rozgoryczony, zawiedziony; Jeśli twój mąż/żona jest jeszcze jednym, zbędnym meblem, PRZYJDŹ DO NAS ü!
POMOŻEMY CI ZACZĄĆ ŻYCIE OD NOWA!!!
Chirurgia plastyczna — Reorientacja — Relokacja Transseksualizacja — Dyskretna Mokra Robota Kontakt — Doktor Frank Frankenstein Grill-Bar „U SAMA"
Po raz pierwszy widziałam publiczne ogłoszenie o płatnych mordercach do wynajęcia. A może źle to zrozumiałam?
Masz jakiś PROBLEM?
Pamiętaj — wszystko, co zrobisz, będzie zgodne z prawem; musisz jednak wiedzieć, jak się do tego zabrać!
Najlepszych doradców znajdziesz w firmie LOOPHOLES, Inc.
kod LEV 10101 Czytając tę reklamę warto wiedzieć, iż symbol „LEV” używany jest jedynie dla zamydlenia oczu. Utrudnia on ustalenie nazwiska właściciela kodu.
Firma ARTISTS, Ltd.
Dokumenty Każdego Typu, Waluty Wszystkich Krajów, Dyplomy, Akty Urodzenia, Akty Małżeństwa, Świadectwa Zgonu, Dokumenty Tożsamości, Paszporty, Karty Kredytowe, Testamenty, Licencje, Patenty, Pełnomocnictwa, Fotografie, Hologramy, Taśmy Audio-Video.
Gwarantowana Jakość poręczona przez Towarzystwo Ubezpieczeniowe Lloyda ü!
LEV 10111 Oczywiście, wszystkie te usługi dostępne były w każdym z większych miast, lecz praktycznie nigdzie nie były tak otwarcie reklamowane. Zaś co do gwarancji… Cóż, ja po prostu w nie wierzyłam.
Przez jakiś czas zastanawiałam się, czy również nie dać ogłoszenia. Ostatecznie jednak porzuciłam ten pomysł. Mając do załatwienia coś dyskretnego, wolałam zawsze polegać na prostytutkach, właścicielach barów i ulicznych handlarzach. Nadal jednak przeglądałam ogłoszenia, mając nadzieję, że znajdę tam coś, co może okazać się przydatne. I znalazłam. Nie wiem co prawda, na co miałoby się to przydać, z pewnością jednak było interesujące.
W.K. — Sporządź testament. Zostało ci tylko dziesięć dni.
A.C.B.
— Co o tym sądzisz? — zapytałam Georgesa, gdy po powrocie do hotelu opowiedziałam mu o wszystkim.
— Za pierwszym razem W.K. miał zaledwie tydzień. Minęło więcej niż tydzień, a W.K. nadal żyje, prawdopodobnie świetnie się czuje i ma tym razem dziesięć dni. Jak tak dalej pójdzie, dożyje sędziwego wieku — odrzekł Georges.
— Sam w to nie wierzysz.
— Zgadłaś, skarbie. Nie wierzę. To jest szyfr.
— Jakiego rodzaju szyfr?
— Najprostszy, i dzięki temu niemożliwy do złamania. Pierwsze ogłoszenie mogło na przykład powiedzieć zainteresowanemu — bądź zainteresowanym — by zrobili coś zgodnie z punktem siedem, by spodziewali się, że coś zostanie tak zrobione, lub też była to jakaś informacja o czymś, co oznaczono numerem siedem. To ogłoszenie oznacza prawdopodobnie to samo, zmieniła się jedynie liczba, a więc przedmiot, którego ono dotyczy. Znaczenia tych liczb nie można odkryć za pomocą analizy statystycznej, ponieważ kod może się zmienić na długo przedtem, nim zostanie w nim odkryta jakakolwiek statystyczna prawidłowość. Jest to więc szyfr idioty, Piętaszku, i jako taki nie da się złamać. Ktoś, kto go używa, musi tylko mieć na tyle zdrowego rozsądku, by nie myśleć logicznie zbyt często.
— Georges, to zabrzmiało tak, jakbyś był specjalistą w dziedzinie tworzenia i łamania szyfrów wojskowych.
— Jest w tym trochę prawdy, choć nigdy nie miałem nic wspólnego z armią. Najtrudniejszym kodem, który od dawna już próbuje złamać wielu ludzi i którego tak do końca nigdy złamać się nie da, jest kod genetyczny. W pewnym sensie jest on podobny do tego z ogłoszenia, lecz powtarza się tyle milionów razy, że udało się odkryć znaczenie pojedynczych jego sylab. Wybacz, że mówię o tym akurat tobie.
— Nie dbam o to. Zresztą sama zaczęłam. A więc nie ma żadnego sposobu, by dowiedzieć się, co miał na myśli A.C.B.?
— Żadnego.
Tej nocy zamachowcy uderzyli po raz drugi; dokładnie według listy. Naturalnie, nie twierdzę, by te dwie sprawy miały ze sobą coś wspólnego.
Od chwili, gdy dowiedzieliśmy się o pierwszych zabójstwach, minęło dokładnie dziesięć dni; prawie co do godziny. Oczywiście, na tej podstawie trudno było powiedzieć, kto ponosi za nie odpowiedzialność. Taki właśnie termin zapowiedziała zarówno samozwańcza Rada Ocalenia, jak i Liga Stymulatorów. Aniołowie Pana nie wyznaczyli żadnej, nawet przybliżonej daty.
Druga fala terroru znacznie różniła się od pierwszej. Nasuwało mi to pewne skojarzenia. Zresztą nie tylko mi. Gdy po wysłuchaniu pierwszych doniesień powiedziałam Georgesowi, co sądzę na ten temat, okazało się, że on myśli tak samo.
Przede wszystkim nie było żadnych wiadomości z Imperium Chicago. Tu akurat nic się nie zmieniło, gdyż ostatnim doniesieniem z Imperium była wiadomość o rzezi wśród Demokratów. Potem kraj ten został zupełnie odcięty od reszty świata, co nawiasem mówiąc coraz bardziej mnie niepokoiło.
Po drugie, żaden serwis informacyjny w Konfederacji Kalifornijskiej nie zawierał nic na temat nowej fali przemocy, jedynie to, co zazwyczaj. Kilka godzin od momentu pojawienia się pierwszych wiadomości o zamachach z Kalifornii, nadeszło jedno z takich „rutynowych” doniesień prasowych. Naczelnik „Warwhoop” Tumbril mianował trzyosobową Tymczasową Radę Regencyjną, wyposażył ją we wszelkie pełnomocnictwa, sam zaś, ze względu na niepokojący stan zdrowia, udał się na długo odkładaną kurację. Miał się jej poddać w tak zwanym Orlim Gnieździe, niedaleko Tahoe. Oświadczenie w tej sprawie nadeszło jednak z San Jose, a nie z Tahoe.
Oboje z Georgesem mieliśmy identyczne zdanie na temat tego, co naprawdę mogła oznaczać — a raczej niemalże na pewno oznaczała — owa wiadomość. Jedynym zabiegiem potrzebnym temu żałosnemu komediantowi było teraz zabalsamowanie zwłok, zaś jego „Rada Regencyjna” wydawała tego typu oświadczenia, by utrzymać i umocnić swoją władzę.
Po trzecie, tym razem nie pojawiły się żadne doniesienia spoza Ziemi.
Po czwarte, z Kantonu i Mandżurii również nie nadeszły żadne wiadomości o kolejnych zamachach czy aktach sabotażu. Poprawka: żadne takie wiadomości nie dotarły do miasta Vicksburg w Teksasie.
Po piąte, jak wynikało z doniesień, terroryści uderzyli najwyżej w co drugie państwo. To jednak również dało się w prosty sposób wytłumaczyć. Spośród ponad czterystu krajów należących do ONZ spora część wspominana była w serwisach informacyjnych jedynie przy tak rzadkich okazjach, jak zaćmienie Słońca. Nie mam pojęcia, co działo się w Walii, Nepalu, na Wyspach Normandzkich, w Suazi czy na Wyspach Księcia Edwarda. Nie widzę też najmniejszego powodu, dla którego ktokolwiek (kto nie był obywatelem jednego z tych państw) miałby się tym przejmować. Ostatecznie trzysta owych tak zwanych suwerennych narodów to jedynie cyfry, którymi manipuluje się podczas głosowania w Zgromadzeniu Ogólnym. Dla polityki globalnej nie mają one praktycznie żadnego znaczenia. Zaś z pozostałych krajów mających jakiekolwiek znaczenie na arenie międzynarodowej donoszono o nowej fali terroru i kolejnych aktach sabotażu. Tyle tylko, że doniesienia owe w wielu przypadkach były najwyraźniej cenzurowane.
Po szóste wreszcie, znaczna część zamachów nie powiodła się. To chyba najbardziej różniło obecną ich falę od poprzedniej. Przed dziesięcioma dniami większość zabójców dosięgnęła swoje ofiary i prawie wszystkim udało się następnie zbiec. Tym razem proporcje te uległy zupełnemu odwróceniu: większość potencjalnych ofiar uniknęła śmierci, zginęli natomiast zamachowcy. Część z nich pojmano żywcem, a ucieczka powiodła się zaledwie kilku.
Szczególnie ów ostatni aspekt pozwolił mi odsunąć wreszcie na bok kilka dręczących mnie wątpliwości. Uzyskałam na przykład pewność, że za obecną falą zabójstw nie stał Szef. Dlaczego tak twierdzę? Ponieważ ktokolwiek za nimi się krył, były one dlań totalną klęską.