Выбрать главу

Kiedy pozbawieni przywódcy Posleeni dreptali wkoło, szukając w błocie zwinnego jak węgorz żołnierza Komanda Foki, Mosovich doskoczył do jednego z nich od tyłu i szybko podciął mu gardło. Nie mógł dorównać towarzyszowi, ale chciał udowodnić, że też potrafi posługiwać się nożem.

W tym samym momencie dziesięć metrów od grzebiącej w błocie gromadki Posleenów wynurzył się z wody Trapp z Coltem w ręku. Potrząsnął bronią, żeby oczyścić lufę, chwycił ją oburącz i oddał trzy strzały, kładąc trzech wrogów. Kiedy celował w czwartego, pocisk z karabinu powalił go na plecy w kałuży krwi i wypływających na wierzch wnętrzności.

Czterdziestka piątka wypadła mu z dłoni i Mosovich błyskawicznie rzucił się w stronę grzęznącego w błocie pistoletu. Pozostali dwaj Posleeni podbiegli w jego stronę i zaczęli grzebać w fioletowej kleistej mazi. Jeden zabulgotał z zadowolenia, kiedy namacał uprząż bojową i wyciągnął zakamuflowanego niedobitka. Mosovich wyślizgnął się z jego uścisku jak węgorz, zaczepił butem o uprząż i wygiął się jak akrobata, żeby skierować rękę w stronę napastnika. Zaskoczony Posleen zdążył jeszcze tylko zauważyć w swojej piersi dziurę od kuli kaliber .45.

24

Orbita Diess IV
21:25 czasu uniwersalnego Greenwich, 15 maja 2002

Ostatnia konferencja na temat planowanego włączenia do akcji batalionu pancerzy wspomaganych przypominała pospieszne zebranie. Większość jednostek udawała się już do miejsca rozpoczęcia działań. Niewielki pokój został pospiesznie wyposażony w chwiejne sztalugi i stół dostatecznie duży dla wszystkich, którzy uważali, że powinni zabrać głos w dyskusji.

Dowódcy batalionu dali popis elokwencji, zakończony prezentacją oficera sztabowego w pancerzu. Mike znał co do minuty czas, jaki oficer spędził w tym stroju, i zauważył pewne oznaki słabej asymilacji. Mimo to pancerz i multimedialna prezentacja różnych rodzajów broni okazały się dla większości skutecznym argumentem.

Mike wypowiadał się jako ostatni i był starannie przygotowany. Uważnie wysłuchał wszystkich prezentacji i miał wrażenie, że już wie, jaka będzie decyzja. Adiutanci i oficerowie to wchodzili, to wychodzili z pokoju, przynosząc informacje i otrzymując rozkazy. Uczestnicy zebrania byli rozkojarzeni i każdy już z góry podjął decyzję w całej sprawie. Mike czuł się jak Kasandra.

— Mimo że batalion spełnia w wymaganych osiemdziesięciu procentach kryteria dopuszczenia do akcji, pod pozorami dobrego przygotowania i wyszkolenia kryją się poważne braki. Niedostateczna wiedza technologiczna starszych oficerów batalionu i podoficerów i jednocześnie słabe opanowanie systemów komunikacji dają obraz rażącej niekompetencji. Z punktu widzenia powodzenia misji oznacza to, że przedstawiciel zespołu projektującego pancerze nie może obecnie udzielić poparcia projektowi wysłania batalionu w teren. Starsi oficerowie powinni uzupełnić szkolenie o minimum sto pięćdziesiąt godzin ćwiczeń taktycznych bez udziału żołnierzy, zanim można ich będzie uznać za przygotowanych. Dziękuję.

Ukrył wskaźnik laserowy w rękawie jedwabnego uniformu, podszedł do swojego miejsca i usiadł. Ponieważ był przedstawicielem zespołu projektującego, miał przynajmniej miejsce przy stole.

— Dobra — powiedział generał Houseman — przejdźmy prosto do sedna sprawy: wysyłamy czy nie wysyłamy? Oczekuję odpowiedzi od zastępcy szefa sztabu do spraw operacyjno-szkoleniowych, Szefa Sztabu i przedstawiciela zespołu projektującego.

Wyłączenie z decyzji przedstawicieli batalionu było umyślnym policzkiem wymierzonym pułkownikowi wojsk powietrznodesantowych. Dowódca batalionu wiedział, że jeśli jednostki nie zostaną wysłane na akcję, jego kariera jest skończona.

— Generale Stafford, czy Trzeci Oddział Sztabu się zgadza?

— Tak, sir — powiedział chudy generał, bębniąc palcami w blat stołu. — Rozumiem punkt widzenia w kwestii problemów komunikacyjnych i koordynacyjnych, ale, bez urazy, poruczniku, patrzy pan na wszystko oczami niedoświadczonego młodszego oficera. Symulacje są bardzo realistyczne i wystarczająco prawdziwe, żeby ukazać chaos bitwy. W takich sytuacjach mogą powstać problemy z komunikacją i koordynacją. Porucznicy zawsze oczekują, że wszystko będzie całkowicie proste, a nigdy tak nie jest. Myślę, że żołnierze są gotowi, czas rzucić ich na głęboką wodę.

— Dobra. Generale Bridges?

— To trudna decyzja — oznajmił zrzędliwy mały Szef Sztabu. — Uważam, że w sytuacji, w jakiej mają się znaleźć żołnierze, i tak będzie wiele ofiar, niezależnie od stopnia przygotowania. Moim zdaniem pancerze wspomagane i pakiet komunikacyjny zwiększą nasze szanse w walce. Atakowane miasta mają duże znaczenie strategiczne, a pancerze nadają się do użycia w terenie niedostępnym dla innych systemów bojowych. Proponuję ich użycie mimo oczywistych braków przygotowania.

Po tej przemowie dowódca batalionu i oficer operacyjny skrzywili się.

— Poruczniku O’Neal?

— Podzielam opinię, że pancerze wzmocnią nas w walce, ale stanowczo nie zgadzam się z argumentem „zamętu wojny”. Istotny wydaje się tu mój ulubiony cytat z wypowiedzi dowódcy batalionu w operacji Pustynna Burza: „Bohaterowie zdarzają się, bo ktoś popełnił błąd.” Myślę, że jeżeli wyślemy batalion, będziemy mieli wielu bohaterów. Sztab batalionu i załoga używają systemów komunikacyjnych i wywiadowczych dokładnie na odwrót, niż zostały zaprojektowane, bo nie działają właściwie. Systemy komunikacyjne miały z założenia ułatwić kontakt, ale dowódca i major ukrywają się za szeregami podkomendnych, co powoduje problemy z łącznością.

Mike całkowicie zignorował fakt, że wspomniani oficerowie byli obecni na sali.

— Podczas symulacji dwa razy doszło do porażki przez to, że prowadzący akcję, mimo że wiedzieli, co robić, nie mogli się skutecznie porozumieć. Ponadto dowództwo batalionu i sztab systematycznie pozbawiają dowódców kompanii możliwości wydawania bezpośrednich rozkazów. Gdyby wyeliminować choćby jedną z tych przeszkód, batalion mógłby jeszcze mieć jakieś szanse. W obecnej sytuacji nie ma żadnych. Trenowano dokładnie, jak przebiegałaby walka i co się może podczas walki wydarzyć. Podpułkownik Youngman i major Norton stosują taktykę „lekkiej piechoty”, ale porzucili wszystkie dobre techniki tych formacji, a pozostawili przestarzałe. Jeśli wyślemy batalion w obecnych warunkach, będzie to powtórka z Little Bighorn. Stanowczo namawiam do dalszego szkolenia żołnierzy.

Kiedy skończył, dowódca batalionu był blady z gniewu, a oficer operacyjny zgrzytał zębami.

— Cóż, poruczniku O’Neal — powiedział generał Houseman i spojrzał ukradkiem na wściekłych oficerów polowych, którzy musieli wysłuchać słów druzgocącej krytyki — dwóch generałów za i jeden porucznik przeciw.

Będę jednak musiał uwzględnić zdanie bardziej doświadczonych oficerów. Taka jest moja decyzja. Żołnierze zostaną wysłani na akcję, poruczniku.

Nie wydawał się szczególnie zadowolony ze swojej decyzji, gdyż zasadniczo zgadzał się z porucznikiem.

Batalion wykazywał wprawdzie osiemdziesięcioprocentową gotowość, jednak jednostka powinna jeszcze przećwiczyć symulowane starcia. Informacje na temat taktyki kawalerii i piechoty, które przemawiały za stanowiskiem O’Neala i które wyszczególniono w doktrynie jednostek pancerzy wspomaganych, najwyraźniej wprawiały w zakłopotanie większość dowództwa batalionu i sztabu. Nie była to najlepsza perspektywa.