Выбрать главу

— Na dużym schemacie na południowym wschodzie widać „Linię Bordoli”, sformowaną z oddziałów chińskich, rosyjskich, południowoazjatyckich i afrykańskich, które wycofały się na strategiczne pozycje koło masywu Bordoli w megalopolis Aumoro. Stacjonują między masywem a wybrzeżem. To jest drugi odwrót strategiczny od czasu, kiedy jednostki wylądowały na powierzchni. Ponieważ front ma teraz niecałe sześćdziesiąt kilometrów szerokości, a pozycji broni trzy czwarte miliona żołnierzy, nie spodziewamy się dalszych odwrotów. Połączone jednostki Alianckich Sił Ekspedycyjnych NATO i oddziałów Chin i Japonii udają się obecnie na pozycje rozpoczęcia misji.

Z powodu opóźnienia w lądowaniu żołnierze będą zmuszeni działać w dwóch fazach. Główny front oporu ma przebiegać na obszarze podobnym do Bordoli, na terenie megalopolis Deushi. W tym miejscu masyw Deushi rozciąga się na odległość czterdziestu pięciu kilometrów od morza. Zadaniem wojsk NATO jest utworzenie i utrzymanie frontu w tym miejscu. Jednak marsz Posleenów odbywa się tak szybko, że należy go spowolnić, żeby przygotować obronę. Zmechanizowane jednostki pancerzy wspomaganych wojsk alianckich zajmą więc pozycje na obszarze masywu Nomezdi w Alei Qual. Frontu będą bronić trzecia dywizja pancerna, drugi batalion zmotoryzowanej piechoty, dziesiąta dywizja grenadierów pancernych, siódmy pułk kawalerii, Deuxičme Division Blindée, drugi regiment lansjerów i sto dwudziesty szósty pułk pancerny. Niemieccy żołnierze pierwszego i dwudziestego szóstego batalionu pancerzy wspomaganych będą tworzyć ruchomą rezerwę. Plan obrony wymaga utrzymania frontu albo wycofania wojsk na odległość najwyżej sześciu kilometrów w czasie dwudziestu czterech godzin. Oczekuje się, że Posleeni dotrą do Alei Qual za dwanaście godzin. Jakieś pytania?

Kapitan Brandon podniósł rękę.

— Jaka jest liczba i rozmieszczenie posleeńskich oddziałów wzdłuż frontu?

— Na razie nie wiadomo. Wiemy, że broń energetyczna na lądownikach Posleenów skanuje przestrzeń nad nimi aż do głębokiego kosmosu. Nie mamy więc jak dotąd możliwości zrobienia zdjęć satelitarnych. Informacje, jakimi dysponujemy, pochodzą z raportów darhelskich zarządców ewakuowanych megawieżowców i częściowo od himmickich zwiadowców. Dane Darhelów nie mówią o liczebności wroga, a Indowy uciekają, kiedy tylko wyczują Posleenów w pobliżu. Himmici dostarczają wspaniałych raportów, ale ich możliwości obserwacyjne są ograniczone.

Porucznik odpowiedział na kilka innych pytań i zszedł z podium.

Major Norton wstał, wziął wskaźnik i zwrócił uwagę zebranych na mapę na tablicy.

— Misja Zespołu Uderzeniowego drugiego batalionu trzysta dwudziestego piątego pułku polega na zajęciu pozycji obronnych wzdłuż Qual i koordynacji działań z bocznymi jednostkami w celu utrzymania frontu przez co najmniej sześć i najwyżej dwanaście godzin. Nasz batalion został przydzielony do sektora, którego w normalnych okolicznościach broniłby pułk; jest to taki sam obszar, jaki otrzymał cały siódmy pułk kawalerii. Uważamy, że z naszym nowym uzbrojeniem i sprzętem będzie stosunkowo łatwo utrzymać ten sektor. Dlatego Oddziały Specjalne zajmą następujące pozycje: kompania Alfa przy północno-wschodnim rogu megawieżowca Qualtrev, ze strefą ostrzału sięgającą do Bulwaru Sisalav, kompania Charlie przy północno-zachodnim rogu megawieżowca Qualtren, z zadaniem koordynacji strefy ostrzału na Bulwarze z kompanią Alfa. Alfa przejmie odpowiedzialność za integrację wsparcia z oddziałami Bravo, a siódmy pułk kawalerii zajmie pozycje między linią brzegową a megawieżowcami Qualtrek i Saltrek. Charlie udzieli wsparcia ogniowego jednostkom flankowym. Jak widać na mapie, Qualtren opiera się o masyw, co zabezpieczy nasze boczne skrzydła. Jednostki laserów batalionu wesprą kompanie Charlie i Alfa.

Zwiadowcy batalionu ukryją się w megawieżowcu Naltrev, żeby ostrzec o zbliżającym się wrogu i rozpocząć walkę.

Moździerze batalionu zajmą pozycje na tyłach megawieżowca Qualtren i razem z moździerzami kompanijnymi udzielą wsparcia ogniowego. Po ustaleniu przez zwiadowców batalionu pozycji wroga korpuśne MLRS i artyleria 105 mm baterii zgrupowania ostrzelają w razie potrzeby przestrzeń między Daltren i Daltrev. Tam zacznie się ostateczny ostrzał obronny. Kompania Bravo pozostanie w rezerwie i ruszy do akcji tylko na bezpośredni rozkaz dowódcy batalionu. Dowódca kompanii może nakazać ostrzał, kiedy wróg podejdzie na tysiąc metrów lub pojawi się w zasięgu wzroku. Żadnego bezpośredniego ognia powyżej dystansu tysiąca metrów. Musimy spowodować jak największe straty wroga już przy pierwszej salwie. Kiedy Posleeni znajdą się w zasięgu wzroku batalionu, ostrzałem będą kierować dowódca batalionu i oficer wsparcia ogniowego. Nie będziemy wznosić widocznych fortyfikacji, drutów kolczastych, zasieków ani bunkrów. Mamy uderzyć nagle i wykorzystać element zaskoczenia, a nie zdradzić pozycji naszych wyrzutni rakietowych. Jakieś pytania?

Mike odwrócił się do porucznika Eamonsa i szepnął mu na ucho.

— Na przykład: „Czy mamusia upuściła cię w dzieciństwie na główkę?”

Porucznik Eamons parsknął śmiechem, nie zmieniając wyrazu twarzy. Major Norton spojrzał na niego ze złością, a Mike uspokoił się natychmiast jak skarcone dziecko. Każda symulacja, jaką przeprowadził, i każda informacja o walce z Posleenami, którą słyszał, wskazywały, że bitwa była skazana na porażkę. Pionowe rozstawienie batalionu, które zakładał plan, wystawiało wojska na atak nacierającej masy wroga bez możliwości skutecznego działania batalionu.

Podstawowa technika zalecana w walce z Posleenami była dwustopniowa. Należało zająć bezpieczną pozycję, dosyć dobrze się ścieśnić — jak bardzo, to zależało od zabezpieczenia pozycji przed pociskami hiperszybkimi — i rozpocząć zmasowany atak artyleryjski na Posleenów. Jeden ze szkockich oficerów w GalTechu nazwał to „zalewaniem ich Martini”. Walka z Posleenami była niczym walka z szybko rozprzestrzeniającym się pożarem i wymagała poważnego zaangażowania.

Kapitan Jackson, oficer wsparcia ogniowego, wstał.

— To nie jest pytanie, majorze, to jest stwierdzenie. Tego nie da się zrobić.

— Co to znaczy „nie da się tego zrobić”, kapitanie? — zapytał ze złością major.

— Nasze MLRS w całości przekazaliśmy dziesiątej dywizji pancernej. Wywiad Korpusu uważa, że Posleeni zaatakują przede wszystkim ich pozycje. Możliwe, że udałoby nam się złapać ich w pole siłowe, ale jest pewien kłopot: megawieżowce. Odstęp między nimi wynosi siedemdziesiąt pięć metrów, a mają prawie cholerną milę wysokości. Z takim kątem widzenia artyleria sobie nie poradzi. Oddziały wsparcia ogniowego mogą pomagać tylko kilku jednostkom i strzelać wzdłuż alei. W tym wypadku nie możemy tego zrobić, bo Bulwar Sisalav ostro meandruje po zboczach gór. Więc w zasadzie trzeba by zapomnieć o artylerii.

Major Norton wyglądał przez chwilę na oszołomionego, ale zaraz doszedł do siebie.

— Dobra, zapomnijmy o artylerii. Jeszcze jakieś pytania albo stwierdzenia?

— Nie — szepnął Mike. — „Kto to w ogóle wymyślił?” byłoby nietaktowne.

25

Fredericksburg, Wirginia, Sol III
13:42, 4 sierpnia 2002

Pierwsza część podróży z Fort Benning w Georgii do Indiantown Gap w Pensylwanii była koszmarem. Bez drugiego sierżanta szkoleniowego Pappas szarpał się z utrzymaniem rekrutów w ryzach. Starszy szeregowy Ampele i kapral Adams stali się jego prawą ręką podczas zaganiania żołnierzy, którzy po raz pierwszy od czternastu tygodni zobaczyli „prawdziwe życie”, z powrotem do szeregu. W ciągu tych dwóch dni Pappas czuł się raczej kowbojem niż sierżantem i obiecywał sobie, że rekruci słono mu za to zapłacą, kiedy znowu będzie ich miał w koszarach.