Pluton oddalił się w podskokach, pozostawiając w tyle jeden niski pancerz. Podszedł on ociężale do majora i rękawica z brzdękiem uderzyła o hełm w geście salutowania.
— Leutnant Michael O’Neal, mein Herr — zadudnił pancerz. — Tut uns leid, dass es so lang gedauert hat. Wir hatten unterwegs eine Störung. (Przepraszamy, że tak długo to trwało. Coś nam przeszkodziło po drodze).
— Lepiej późno niż wcale, poruczniku. Musi się pan wycofać ze swoją jednostką? Gdzie jest pański dowódca?
— Ja nim jestem, sir. Reszta batalionu albo nie żyje, pogrzebana pod Qualtren, albo działa na głównej linii obrony.
W ręku O’Neala nagle pojawił się pistolet. Broń wypluła strumień pocisków w ciemność niższej kondygnacji odległego budynku. Rozległ się słabnący krzyk i zanim major się obejrzał, pistolet już wrócił do futerału. Wszystko stało się w czasie krótszym, niż Steuben potrzebowałby na pociągnięcie za spust.
— Cóż — powiedział drżącym głosem Steuben. — Pan też patrzy na ostatniego członka dziesiątej dywizji grenadierów. Nie zostało nam nawet wystarczająco dużo żołnierzy, żeby pogrzebać naszych zmarłych, gdyby udało się ich odnaleźć.
— Tak, sir — powiedział ze stoickim spokojem pancerz wspomagany. — Pewnego dnia wszystkich nas spotka śmierć. Tylko że dzisiaj spotkała zbyt wielu.
— Ja. Jakie są pańskie rozkazy? — zapytał major.
Zaczął mrużyć oczy ze zmęczenia, kiedy opadał poziom adrenaliny, gwałtownie podniesiony w ciągu ostatnich kilku minut. Poczuł nagłą potrzebę zwymiotowania i ledwo się przed tym powstrzymał.
— Otrzymałem od generała Housemana ustny rozkaz uwolnienia jednostek z tego budynku i niezwłocznego eskortowania ich do głównej linii obrony, sir.
— Cóż, zostaliśmy uwolnieni i myślę, że powalone budynki pozwolą uwolnić się także Brytyjczykom, Francuzom i Amerykanom — powiedział major i gwałtownie usiadł na stercie gruzu. — Ale nie mamy z nimi żadnej łączności. Nie możemy im nawet powiedzieć, że droga wyjścia jest wolna.
— Cóż, właściwie jeszcze nie jest, sir. Trzeba będzie walczyć po drodze do głównej linii obrony.
— Tak, ale może się udać, skoro zepchnęliśmy główne oddziały Posleenów z ich pozycji. W każdym razie uda nam się, jeśli wyruszymy przed ich kontratakiem. Aleja na zachodzie jest otwarta, ale musimy się jeszcze uporać z trzema budynkami i dwiema alejami.
— Proszę chwilę zaczekać, sir. Muszę coś sprawdzić.
Pancerz wspomagany szczelnie zasłaniał postać, ale coś mówiło majorowi, że młody, jak sądził, porucznik był tak samo zmęczony jak on.
— Zabezpieczyliśmy skrzyżowanie, majorze — ciągnął po chwili Mike — i mamy kontakt z pańskimi jednostkami w tym rejonie. Uważam, że powinniśmy tam iść, przynajmniej ja powinienem. Musimy ruszyć tym dyliżansem, sir.
— Ja, verstehe.
Steuben odwrócił głowę i dostrzegł czołg Leopard, który zablokował mu drogę odwrotu. Kierowca i dowódca patrzyli z włazu na stosy posleeńskich trupów. Czołgiem dowodził porucznik z trzeciej brygady, którego major znał tylko z widzenia. Nieważne. Wstał, podszedł i zacisnął dłoń na uchwycie przy włazie. Zachwiał się przez chwilę, kiedy zakręciło mu się w głowie, ale postawił nogę na gąsienicy i za drugim razem zdołał wdrapać się na maskę czołgu. Wziął głęboki wdech.
— Poruczniku — warknął — w następnej fazie bitwy będziemy przemieszczać jednostki. Potrzebny mi transport, a ten sektor musi zostać zabezpieczony, ranni opatrzeni, a żołnierze przygotowani do marszu. Zabieram wasz czołg, a wy przejmujecie dowództwo nad tym sektorem.
Porucznik przełknął ślinę i mężnie powstrzymał wściekłość.
— Jawohl, Herr Major. Rozumiem.
Wyskoczył z siedzenia dowódcy czołgu, odpiął hełm, podał go majorowi i wyszedł z czołgu, żeby zaraz zacząć organizować jednostki.
Major Steuben wślizgnął się na wygodne siedzenie w żelaznym czołgu. Służył w jednostkach pancernych i z miłością wspominał dni, które spędził jako dowódca czołgu. Żałował, że już nim nie jest, że nie może odpowiadać za maszynę i życie załogi. Ale z kolei coraz większa odpowiedzialność wciąga jak nałóg, coś, czego się potem szuka, a nie unika. Na razie musi stawić czoła obecnej sytuacji jak wielu w historii, jako Niemiec i Steuben.
Głowa do góry, plecy wyprostowane i pracujący umysł!
— Kierowco, jedziemy do skrzyżowania, schnell.
Kiedy Mike dotarł do skrzyżowania, sytuacja była już pod kontrolą. Ulica na północy została całkowicie zablokowana przez przewrócony megawieżowiec. Nieliczne nie zniszczone pojazdy pancerne z szuflami buldożerów spychały gruz w hałdy, a pospiesznie usypana barykada z rumowiska broniła teraz dostępu do wschodniej drogi. Pod ścianą piętrzyły się fragmenty budynków i stały wymieszane z drużyną zwiadowców szeregi Panzergrenadiere.
Daleko, w odległości około kilometra, widać było Posleenów, ale te grupki były najwyraźniej w odwrocie. Mike żałował, że nie ma wojsk, żeby ich popędzić, ale teraz nie mógł o tym nawet marzyć.
Południowa ulica też była zablokowana, ale zostawiono dużą wyrwę do ucieczki. Tutaj nadal widać było Posleenów, którzy gwałtownie strzelali w obie strony. Większość niedobitków plutonu znajdowała się właśnie tutaj i prowadziła wymianę ognia z dalekimi siłami Posleenów. Większość pocisków hiperszybkich, które wystrzeliwali Posleeni, rozbijała się o barykadę i trzeba było stale dosypywać gruzu, ale jak na razie sytuacja była pod kontrolą.
Żołnierze prowadzili ostrzał jak weterani, a zwiadowcy, którzy nadal wchodzili do bocznych budynków, brali Wszechwładców na cel i niszczyli w ten sposób organizację wojsk nieprzyjaciela. Dołączyli do nich snajperzy Panzergrenadiere, prawie tak samo skuteczni ze swoimi wyposażonymi w celowniki optyczne karabinami G-3.
— Sierżancie Green — zawołał Mike, kiedy sierżant plutonu wrócił z południowej barykady.
— Kogo nam brakuje, sierżancie?
— Straciliśmy Featherly’ego i Simmsa, Meadows jest ciężko ranny, ale pancerz się nim zajął i jego stan jest stabilny.
— Nieźle, zważywszy na to, czego dokonaliśmy.
Mimo wszystko Mike wiedział, że każda śmierć będzie go dręczyła w czasie bezsennych nocy. Jego nonszalanckie podejście do walki przeminęło wraz ze śmiercią Wiznowskiego. Od tej chwili każdy wskaźnik na monitorze będzie prawdziwym człowiekiem, i Mike nie chciał o tym zapominać.
— Musimy odzyskać łączność z innymi jednostkami w budynku. Niemcy nie mają z nimi kontaktu i mówią, że Korpus też nie. Proszę posłać drużynę Duncana z dwoma zwiadowcami do budynku, żeby znaleźli te jednostki.
Utrzymamy pozycję, dopóki nie dam rozkazu do odwrotu. Każda jednostka, która wyjdzie z budynku, tymczasowo wesprze jednostki na froncie i osłoni odwrót.
— Tak jest, sir.
— Dogadam się z tym szwabskim majorem, żeby czekali tutaj, dopóki nie wycofamy naszych jednostek. A potem wiejemy stąd w te pędy.
— Tak jest, sir, powodzenia.
Sierżant Green ruszył na barykady, żeby wysłać drugą drużynę do budynku, i wezwał dwóch zwiadowców na otwartym kanale plutonu.
Kiedy odszedł, czołg Leopard plunął pociskiem z lufy skierowanej na wschód. Daleki spodek wyleciał w powietrze z hukiem i błyskiem płomieni. Mike zauważył, że dowódcą czołgu był niemiecki major. Sprawdził poziom energii, ale wciąż przekraczał on dwadzieścia pięć procent.