— Jestem pewna, że to nieprawda — powiedziała sztywno. — Ale Josh mówił mi o panu, panie kapitanie. Miło mi pana poznać. I bardzo żałuję, że nie ma go tutaj ze mną. Straciłam go rok temu.
Twarz Grove’a zesztywniała.
— Ach.
— Powiedzieli, że to zapalenie płuc. Ale myślę, że prawda jest taka, że zmarł z wyczerpania. Nie był taki stary.
— Odszedł jeszcze jeden z nas, jest o jednego mniej spośród tych, którzy pamiętali, skąd pochodzimy, co, pani White?
— Proszę mi mówić Emeline. Daleko pan podróżował?
— Nie tak daleko jak pani, ale dość daleko. Teraz mieszkamy w Aleksandrii — nie w mieście na brzegach Nilu, lecz w Ilium.
— Gdzie to jest?
— W dawnej Turcji. — Uśmiechnął się. — Nazywamy nasze miasto Nową Troją.
— Przypuszczam, że jest pan tutaj z powodu telefonu w Babilonie.
— Oczywiście. Uczony nazwiskiem Abdikadir napisał do mnie, a także do obecnego tu Blooma, w nadziei skontaktowania się z Joshem. Nie żebym miał jakiekolwiek pojęcie, co to wszystko znaczy. Ale trzeba się tym zająć.
Dziecko zaczęło płakać. Bloom, najwyraźniej zirytowany, klasnął w dłonie.
— No, Babilon czeka. Chyba że chce pan odpocząć, kapitanie…
— Ruszajmy.
— Panie Batson, zechce pan pójść przodem.
Batson żwawo zaczął wchodzić po schodach, a za nim Grove i Emeline.
Emeline raz obejrzała się za siebie. Ujrzała, jak Isobel rozpaczliwie próbuje uspokoić niemowlę, a Bloom podchodzi do niej z uniesioną ręką, wyraźnie rozzłoszczony. Emeline pracowała w Chicago z Jane Addams, oglądana scena była dla niej odpychająca. Ale na pewno nie mogła uczynić nic, co jeszcze nie pogorszyłoby sytuacji tej dziewczyny.
Weszła do góry po zniszczonych schodach i mrugając znalazła się w świetle babilońskiego słońca.
27. Faeton
Pasażerów i ich bagaże załadowano do prymitywnego otwartego faetonu. Bloom wysłał swojego „chłopaka”, aby znalazł jakieś zwierzęta pociągowe.
Emelina była zaszokowana, gdy Kamienny Człowiek powrócił nie z końmi, jak się spodziewała, lecz z czterema istotami takimi jak on sam.
O ile sługa Blooma był w łachmanach, o tyle tych czworo było nago. Genitalia trzech mężczyzn porastały kępki czarnych włosów, a kobieta miała obwisłe piersi o długich różowo-szarych sutkach. Ich krępe ciała pokrywało gęste owłosienie, co wraz z potężną muskulaturą i zapadniętym czołem upodobniało ich do goryli. Ale ich wygląd znacznie bardziej przypominał człowieka niż małpę, dłonie mieli nieowłosione, a spojrzenie otwarte. Był to szokujący widok, gdy zaprzężono ich do faetonu, zakładając każdemu na szyję chomąto.
Bloom chwycił skórzany bicz i trzasnął nim parę prowadzącą po plecach. Kamienny Człowiek potykając się powoli ruszył z miejsca i faeton z brzękiem potoczył się naprzód. Sługa Blooma miał iść koło pojazdu. Teraz Emeline zobaczyła na ich ciałach pręgi, blizny od smagnięć batem pokrywające plecy.
Bloom wyjął glinianą butelkę i podał ją sąsiadom.
— Może whisky? Marne zboże, ale niezły trunek.
Emeline odmówiła. Grove i Batson trochę się napili. Grove grzecznie zapytał Emeline o podróż z zamarzniętej Ameryki.
— Zajęła całe miesiące, czuję się jak wytrawny podróżnik.
Grove pogładził wąsy.
— Jak słyszę, Ameryka bardzo różni się od Europy. Żadni ludzie nie…
— Nikt oprócz nas. Nic nie pozostało z nowej Ameryki, tylko Chicago. Poza granicami miasta nie znaleziono choćby jednego śladu ludzi — ani jednego plemienia Indian — nie napotkaliśmy nikogo, dopóki badacze z Europy nie pojawili się w delcie Mississippi.
— I żadnych małpoludów czy istot poprzedzających człowieka, od których aż się roi w Europie?
— Nie.
Mir stanowił mozaikę plastrów czasu, próbek wyrwanych z historii ludzkości oraz jej prehistorii, kiedy istniały tylko rodziny człowiekowatych poprzedzających pojawienie się właściwego człowieka.
Emeline powiedziała:
— Wygląda na to, że tylko ludzie dotarli do Nowego Świata, starsze gatunki nigdy tam się nie pojawiły. Ale tutaj jest cała menażeria, kapitanie! Mamuty i niedźwiedzie jaskiniowe i lwy, dla tutejszych myśliwych to prawdziwy raj.
Grove uśmiechnął się.
— To brzmi rzeczywiście cudownie. Wolni od wszelkich komplikacji starego świata, tak jak to zawsze było udziałem Ameryki, jak sądzę. A Chicago wydaje się miejscem prawdziwej przedsiębiorczości. Ucieszyłem się, kiedy Josh postanowił tam wrócić po tej historii z Bisesą Dutt i Okiem.
Emeline wzdrygnęła się, kiedy usłyszała to imię. Wiedziała, że jej mąż do śmierci żywił uczucie do tej kobiety, która zniknęła, i Emeline w głębi serca zawsze była beznadziejnie, bezsilnie zazdrosna o kobietę, której nigdy nie poznała.
Zmieniła temat.
— Musi mi pan opowiedzieć o Troi.
Skrzywił się.
— Są gorsze miejsca i takie jest nasze, w pewnym sensie. Aleksander założył je wraz z wieloma innymi miastami, kiedy budował swoje Imperium Całego Świata. Nazywa je Aleksandrią w Ilium. Wszędzie, gdzie Aleksander postawił swoją stopę, budował miasta. Ale teraz, w Grecji, w Anatolii i gdzie indziej, buduje nowe miasta w miejscach, gdzie niegdyś stały dawne metropolie. Są nowe Ateny, nowa Sparta. Także Teby, chociaż mówią, że to wyraz poczucia winy, ponieważ on sam zniszczył stare Teby przed pojawieniem się Nieciągłości.
— Troja jest szczególnie droga sercu króla — powiedział Bloom. — Może pani wie, że król wierzy, iż jest potomkiem Heraklesa z Argos, a we wczesnym okresie swego życia wzorował się na Achillesie.
Emeline powiedziała do Grove’a:
— Więc tam się pan osiedlił.
— Bałem się, że moi nieliczni Brytyjczycy rozpłyną się w wielkim morzu Macedończyków, Greków i Persów. A jak powszechnie wiadomo, Brytania została skolonizowana przez uchodźców z Wojny Trojańskiej. Myślę, że Aleksandra ubawiła myśl, że w ten sposób zamknęło się koło przyczyn i skutków.
Oto nowa Troja założona przez potomków Trojan. Zostawił u nas grupę kobiet z kolumny transportowej, abyśmy się nimi zajęli. To było jakieś piętnaście lat temu. Przysięgam na Boga, było ciężko, ale zwyciężyliśmy. I teraz nie ma różnicy między brytyjskim szeregowcem a sipajem! Powiedziałbym, że w dziele stworzenia jesteśmy czymś zupełnie nowym. Ale filozofię pozostawiam filozofom.
— A pan, kapitanie? Miał pan kiedykolwiek rodzinę?
Uśmiechnął się.
— Och, zawsze byłem trochę zbyt zapracowany, zajmowałem się moimi ludźmi. Zresztą mam żonę i córeczkę w domu, czy raczej miałem. — Zerknął na Batsona. — Jednak ojciec Bena był u mnie kapralem, twardym facetem z północno-wschodniej Anglii, jednym z najlepszych. Na nieszczęście został okaleczony przez Mongołów, ale dopiero po tym, jak związał się z jedną z kobiet postępujących za armią Aleksandra. Kiedy biedny Batson w końcu zmarł w powodu zakażenia, które się wywiązało w wyniku odniesionych ran, ta kobieta nie bardzo chciała się Benem opiekować; wyglądał bardziej jak Batson niż ktoś z jej ludu. Więc go przygarnąłem. Obowiązek, rozumie pani.
Ben Batson uśmiechnął się do nich, spokojny, cierpliwy. Emeline dostrzegła w tym coś więcej niż obowiązek. Powiedziała:
— Świetnie pan się spisał, kapitanie Grove.
Grove powiedział:
— Myślę, że Aleksander był rzeczywiście zadowolony, kiedy zapytaliśmy o Troję. Zwykle musi się uciekać do werbunku, żeby zapełnić nowe miasta, którymi jest usiany pusty kontynent. Wydaje mi się, że Europa jest bardziej imperium neandertalczyków niż ludzi.