Выбрать главу

A teraz ty mi mówisz, że król nigdy się nie narodzi. — Z jakiegoś powodu znowu się rozpłakała.

Telefon cicho grał jej utwory Elvisa Presleya, dopóki nie zasnęła.

40. Światło słoneczne

Maj 2070 roku

W odpowiedzi na tajemnicze wezwanie Ateny Myra powróciła do Portu Lowella, po czym zabrano ją na orbitę okołomarsjańską, gdzie ponownie znalazła się na pokładzie statku świetlnego James Clerk Maxwell.

I w bladym świetle słonecznym wyruszyła w mającą trwać długie tygodnie podróż na orbitę okołoziemską — ale nie na samą Ziemię.

— Na L5 — powiedział jej Aleksiej Carel. — Stabilny grawitacyjnie punkt sześćdziesiąt stopni z tyłu za Ziemią.

— Jestem z zawodu astronautką — powiedziała Myra cierpko. — Więc się w tym orientuję.

— Przepraszam. Po prostu próbuję cię przygotować.

Rozwścieczyło ją, że nie powiedział nic więcej, otaczając się kokonem tajemnicy.

W rzeczywistości na pokładzie Maxwella było ich troje. Myra była zaskoczona, że Jurij O’Rourke zdecydował się oderwać od swej marsjańskiej misji.

— Nie uważam się za szefa Stacji Wellsa — powiedział powoli. — To znaczy taki jest rzeczywiście mój oficjalny tytuł w kontrakcie, który podpisaliśmy ze sponsorami, uniwersytetami i fundacjami na Ziemi i Marsie. Ale pozostali by mnie zabili, gdybym zaczął działać w ten sposób. Jednak wszystko to oczywiście ma wpływ na stację. I mam wrażenie, że wrócisz, żeby dalej nam sprawiać kłopoty.

— Nie mam zamiaru się wycofać, dopóki nie odzyskam matki.

— W porządku. Więc instynkt podpowiada mi, że powinienem ci towarzyszyć.

— No cóż, cieszę się, że tu jesteś.

— OK — powiedział szorstko. — Ale już ci mówiłem, że próbki lodu interesują mnie znacznie bardziej niż cokolwiek, co osiągnęli ci cholerni Pierworodni.

W rzeczywistości Jurij był na Maxwellu w rozterce. Zamknięty w pomieszczeniach mieszkalnych statku świetlnego zajmował dużo miejsca; wielkie jak niedźwiedź chłopisko z gęstymi, związanymi z tyłu włosami, bujną brodą i opasłym brzuchem. Marudził, odcięty od swego ukochanego Marsa. Słał upierdliwe żądania do Wellsa, aby się upewnić, czy jego załoga trzyma się planu, prowadząc systematyczny monitoring, pobierając próbki i utrzymując porządek. Próbował kontynuować własną pracę, miał swoje elastyczne ekrany i małe przenośne laboratorium, a nawet zestaw próbek głębokich odwiertów marsjańskiego lodu. Ale w miarę upływu czasu jego frustracja rosła. Nie był złym towarzyszem podróży, ale zamknął się w sobie.

Jeśli chodzi o Aleksieja, był pełen rezerwy jak zawsze, od chwili gdy Myra go poznała. Miał własny program działania, w którym wyprawa do L5 stanowiła najmniej istotną pozycję. Myślał jasno, wytrwale dążył do celu i był zadowolony, chociaż trochę się nudził, kiedy nikt nie grał z nim w pokera.

Myrze pozwolono, aby próbowała nawiązać kontakt z Charlie, a nawet z Eugene’em, pod warunkiem że nie zdradzi żadnych poufnych informacji. Ale jej dziecka i byłego męża nigdzie nie udało się znaleźć, nawet przy użyciu narzędzi poszukiwawczych sztucznej inteligencji, które obejmowały swym zakresem cały układ słoneczny. Być może ukrywali się przed nią. Nie przestawała szukać, coraz bardziej przygnębiona brakiem rezultatu.

Stanowili milczącą i nietowarzyską grupę.

Ale kiedy Myra przywykła do warunków podróży, stwierdziła, że jest rada, iż powróciła do świata pełnego światła.

Przyzwyczaiła się do życia na biegunie Marsa, z jego niekończącą się nocą i pokrywą stale obecnych chmur. Ale teraz upajała się olśniewającym światłem słonecznym, które zalewało statek. Należała do pokolenia, które przeżyło burzę słoneczną, i podejrzewała, że od tej pory będzie się strzec przed światłem Słońca. Jednak teraz, o dziwo, miała wrażenie, jakby Słońce witało ją na nowo. Nic dziwnego, że połowa Kosmitów należała do czcicieli Słońca.

Tak więc próbowała nawiązać kontakt z Charlie, gimnastykowała się, czytała książki i oglądała wirtualne dramaty, podczas gdy jej ciało kąpało się w świetle słonecznym, które popychało ją ku Ziemi.

Zanim opóźnienia czasowe stały się zbyt duże, Myra często rozmawiała z Ellie na Marsie.

— Ellie, jesteś fizykiem. Pomóż mi coś zrozumieć. Czym jest Mir? Jak może istnieć inny wszechświat? Gdzie jest moja matka?

— Pragniesz odpowiedzi krótkiej czy długiej?

— Obu.

— Oto krótka odpowiedź: nie wiem. Nikt nie wie. A długa odpowiedź jest taka: nasza fizyka nie jest jeszcze wystarczająco zaawansowana, aby dostarczyć nam czegoś więcej niż tylko mglistych obrazów czy analogii dotyczących głębszego zrozumienia natury, jakie posiedli Pierworodni. Co wiesz na temat kwantowej grawitacji?

— Mniej, niż możesz sobie wyobrazić. Użyj jakiejś analogii.

— Dobrze. Słuchaj. Przypuśćmy, że wrzuciliśmy twoją matkę do dużej czarnej dziury. Co się z nią stanie?

Myra zastanowiła się.

— Przepadnie na zawsze.

— OK. Ale wiążą się z tym dwa problemy. Po pierwsze, mówisz, że twoja matka, a co ważniejsze, wszelkie informacje określające jej istnienie przestały istnieć… — Co ważniejsze, to była cała Ellie. — Ale to narusza podstawową zasadę mechaniki kwantowej, która mówi, że informacje zawsze zostają zachowane. W przeciwnym razie wszelkie pozory ciągłości między przeszłością, a przyszłością byłyby utracone. Mówiąc dokładniej, równanie falowe Schrödingera przestałoby obowiązywać.

— Och. Więc jakie jest rozwiązanie?

— Czarne dziury wyparowują. Efekty kwantowe w sąsiedztwie horyzontu zdarzeń powodują, że czarna dziura emituje deszcz cząstek, które stopniowo uszczuplają jej masę i energię. W ten sposób informacje, które kiedyś określały Bisesę, wyciekają na zewnątrz. Wszechświat został uratowany. Chyba rozumiesz, że jest to opis bardzo swobodny. Kiedy będziesz miała sposobność, zapytaj Talesa o zasadę holograficzną.

— Powiedziałaś, że są dwa problemy.

— Tak. Więc informacje dotyczące Bisesy zostały odzyskane. Ale co się dzieje z nią samą, to znaczy z jej punktu widzenia? Horyzont zdarzeń to nie jakiś mur w przestrzeni. Więc z jej punktu widzenia informacje, które ją określają, nie zostają zatrzymane przez horyzont zdarzeń, żeby później wydostać się za zewnątrz, lecz wnikają wraz z nią do wnętrza czarnej dziury.

— OK — powoli powiedziała Myra. — Więc mamy dwie kopie informacji o mojej matce, jedną wewnątrz czarnej dziury, a drugą wypływającą na zewnątrz.

— Nie. To niemożliwe. Kolejna podstawowa zasada: twierdzenie o klonowaniu. Informacji kwantowych nie można kopiować.

Myra zaczęła tracić wątek.

— Więc jakie jest wyjście?

— Nielokalność. W życiu codziennym lokalność to pewnik. Ja jestem tutaj, ty tam, i nie możemy być równocześnie w dwóch miejscach. Ale rozwiązanie zagadki związanej z czarną dziurą jest następujące: bit informacji może się znajdować równocześnie w dwóch miejscach. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale wiele cech kwantowego wszechświata ma taki właśnie charakter, w wypadku kwantowej grawitacji jest jeszcze gorzej. A dwa miejsca, w których istnieją informacje rozdzielone „horyzontem” takim jak horyzont zdarzeń, mogą być oddalone od siebie nawet o lata świetlne. Wszechświat jest pełen takich horyzontów, nie potrzeba czarnej dziury, aby je utworzyć.