Ukłonił się lekko. – Jak sobie życzysz, Meredith. – Pozwoliłam, żeby mi pomógł ułożyć się pośrodku łóżka, chociaż wcale nie potrzebowałam pomocy. Po części dlatego, że starsze sidhe lubią pomagać, a po części dlatego, że chciałam poczuć dotyk jego ręki.
W końcu leżałam na łóżku z głową na stercie poduszeczek. Dzięki temu widziałam całe swoje ciało.
Doyle ukląkł przy moich nogach. – Czy mógłbym cię prosić, księżniczko…
– Meredith – przerwałam mu.
Skinął głową. – Czy mógłbym cię prosić, Meredith, żebyś…
Podciągnęłam koszulę, odsłaniając ranę. Znajdowała się ona tuż przy czarnych majteczkach.
Zbadał ranę ręką, przeciągając po niej palcami, naciskając lekko. Zabolało, i to bardziej, niż się spodziewałam. Krew zaczęła lecieć szybciej, ale nie tak szybko, jak z tętnicy. Gdyby to była tętnica, już dawno wykrwawiłabym się na śmierć.
Przerwał i położył ręce na kolanach. – Rana jest bardzo głęboka, mięśnie rozerwane.
– Nie bolała tak bardzo, zanim zacząłeś jej dotykać.
– Jeśli tego teraz nie uzdrowię, jutro zaczniesz kuleć i będziemy musieli jechać na ostry dyżur. Być może potrzebna będzie interwencja chirurgiczna. Chyba że zajmę się tym teraz.
– Z dwojga złego wolę już ciebie – powiedziałam zrezygnowana.
Uśmiechnął się. – To dobrze. Wolałbym nie wyjaśniać królowej, dlaczego sprowadziłem cię do domu chromą, skoro mogłem cię uzdrowić. – Zanurkował między moje nogi, po czym na chwilę wynurzył się i wyjaśnił: – Tak będzie mi łatwiej.
– Ty jesteś uzdrowicielem – rób, co uważasz za stosowne – powiedziałam.
Wrócił pomiędzy moje uda. Musiałam rozewrzeć nogi, żeby zrobić miejsce dla jego kolan. Trochę czasu zajęło mu wygodne usadowienie się, przeprosił mnie raz czy dwa, aż w końcu położył płasko na brzuchu, rękami trzymając mnie za uda. Powędrował wzrokiem wzdłuż mojego ciała, aż nasze oczy się spotkały. Samo patrzenie na niego w tej pozycji sprawiło, że mój puls przyspieszył. Starałam się, żeby nie było tego po mnie widać, ale chyba mi się nie udało.
Wypuścił z siebie powietrze i jego ciepły oddech owionął moje uda. Patrzył mi prosto w oczy i nagle uświadomiłam sobie, że robił to specjalnie, i że nie miało to nic wspólnego z uzdrawianiem.
Pochylił się nad moim ciałem. – Wybacz mi, ale nie tylko za seksem tęsknię, ale nawet za odrobiną bliskości. Na przykład za widokiem kobiecej twarzy, której wyraz zmienia się pod wpływem mojego dotyku. – Wysunął język. – Albo za tym, jak jej ciało unosi się na spotkanie mojego dotyku.
Leżał pomiędzy moimi nogami, patrząc na mnie. Spojrzałam w dół jego ciała. Czarne włosy leżały na nagiej skórze pleców, sięgając do jego obcisłych dżinsów. Kiedy nasze oczy ponownie się spotkały, ujrzałam w nich ten wyraz, który ma każdy mężczyzna, gdy jest pewien, że kobieta mu nie odmówi, nieważne, o co poprosi. Doyle nie zasłużył na to spojrzenie, jeszcze nie teraz.
– Nie wiem, czy pamiętasz, ale miałeś zająć się czymś innym.
Potarł podbródkiem o moje udo, zanim odpowiedział: – Zwykle nie pozwalam sobie, żeby znajdować się w tak jednoznacznej pozycji, ale skoro już tu jestem, szkoda byłoby nie skorzystać z okazji.
Ugryzł mnie delikatnie w udo, a kiedy sapnęłam, mocniej zanurzył zęby w mojej skórze. Krzyknęłam, wyginając się. Kiedy znów spojrzałam, na moim udzie znajdował się czerwony odcisk jego zębów. Od dawna nie miałam kochanka, który nie tylko mógł, ale chciał zostawiać ślady na moim ciele.
– To było cudowne – wymruczał.
– Drażnij mnie dalej, a nie pozostanę ci dłużna. – Chciałam, żeby zabrzmiało to jak ostrzeżenie, ale mój głos był pozbawiony tchu.
– Ale ty jesteś na górze, a ja na dole. – Jego ręce zacisnęły się na moich udach, siła jego rąk była ogromna. Zrozumiałam, co sugerował. Był na tyle silny, by utrzymać mnie w miejscu, tylko trzymając mnie za uda. Mogłam usiąść, ale nie mogłam tak naprawdę uciec. Napięcie w moim ciele, o którym nawet nie wiedziałam, zelżało. Odprężyłam się pod wpływem jego dotyku, leżąc na łóżku. Były rzeczy, za którymi tęskniłam, a które niewiele miały wspólnego z orgazmem. Doyle nigdy by nie spojrzał na mnie z przerażeniem, gdybym poprosiła go, żeby coś zrobił. Nigdy nie pozwoliłby, żebym czuła się jak potwór z powodu tego, czego pragnęło moje ciało. Ściągnęłam koszulę nocną przez głowę. Podniosłam się, siadając nad nim. W jego oczach pojawiło się czyste pożądanie. Było to tak nietypowe dla niego, że wiedziałam, że zabrnęłam za daleko. Zasłoniłam koszulą piersi, nie wiedząc, jak go przeprosić, nie czyniąc całej sprawy jeszcze bardziej niezręczną.
– Nie – powiedział – nie zakrywaj ich. Po prostu mnie zaskoczyłaś, nic więcej.
– Nie, musimy to skończyć, ze względu na ciebie… Przepraszam. – Zaczęłam wkładać z powrotem koszulę.
Zacisnął palce na moich udach, paznokcie wbiły się w moją skórę. Jęknęłam i spojrzałam na niego z koszulą na ramionach.
– Nie! – rozkazał, a jego oczy zabłysły z wściekłości jak czarne klejnoty.
To jedno słowo zmroziło mnie. Popatrzyłam na niego szeroko otwartymi oczami, a serce podeszło mi do gardła.
– Nie – powiedział, a jego głos był prawie ostry. – Nie, chcę je zobaczyć. Zamierzam sprawić, że będziesz się wiła, moja księżniczko, i w tym czasie chcę widzieć całe twoje ciało.
Pozwoliłam koszuli opaść na łóżko i usiadłam tak blisko niego, jak tylko mogłam. Uścisk jego rąk na moich udach nie był już przyjemny, stał się bolesny, ale ból, w pewnych okolicznościach, też był rodzajem przyjemności.
Nacisk jego palców zelżał odrobinę i zobaczyłam, że zostawił na moich udach ślad paznokci. Małe półksiężyce wypełniły się krwią, gdy na nie patrzyłam.
Zaczął wycofywać ręce spod moich ud, ale pokręciłam głową. – Jesteś na dole, a ja na górze, pamiętasz?
Nie spierał się, tylko znów chwycił mnie za uda na tyle mocno, że nie mogłam się wyrwać. Przebiegłam rękami po brzuchu, sięgając do piersi, a potem położyłam się, opierając się na poduszkach, żeby mógł mnie widzieć.
Patrzył na mnie przez długą chwilę, jakby zapamiętywał wygląd mojego ciała leżącego na ciemnokolorowych poduszkach, a potem obniżył usta do rany. Lizał ją wolnymi ruchami języka. Potem jego usta przywarły do rany i zaczął ją ssać. Ciągnął skórę tak mocno, że to bolało, jakby wysysał truciznę z rany.
Ból sprawił, że podniosłam się, a on spojrzał na mnie oczami pełnymi tej mrocznej wiedzy, która nie dodawała mu uroku. Położyłam się z powrotem na łóżku pod naciskiem jego ust na moje udo, jego silne palce zanurzyły się w nim tak mocno, że wiedziałam, że następnego dnia będę miała siniaki. Moja skóra zaczęła błyszczeć w łagodnym świetle sypialni.
Spojrzałam na niego, ale jego wzrok był skierowany w dół, skoncentrował się na pracy. Pod wpływem nacisku jego ust zaczęło się rozchodzić ciepło, wypełniając całą ranę jak ciepła woda.
Doyle również zaczął błyszczeć. Jego naga skóra świeciła jak księżyc odbity w wodzie. Tylko że ten blask pochodził z jego wnętrza, spod skóry.
Uzdrawiające ciepło uderzało na moim udzie jak drugi puls. Jego usta zamknęły się, naciskając na ten puls, jakby chciał wyssać mnie zupełnie. Ciepło rosło w środku mojego ciała i uświadomiłam sobie, że to moja własna moc, która nigdy przedtem taka nie była.
Ciepło na moim udzie i wewnątrz ciała wzrastały niezależnie od siebie. Moja skóra zalśniła na biało. Dwie moce spotkały się i przez jedno uderzenie serca uzdrawiające ciepło pływało po powierzchni mojego gorąca, a potem te dwie moce zlały się w jedną, łącząc się w ruchomą, wyginającą kręgosłup, tańczącą na skórze, napinającą ciało magię.