Выбрать главу

Próba

Oj tak, piosenko, szydzisz ze mnie, bo choćbym poszła górą, nie zakwitnę różą. Różą zakwita róża i nikt inny. Wiesz.
Próbowałam mieć liście. Chciałam się zakrzewić. Z oddechem powstrzymanym – żeby było prędzej – oczekiwałam chwili zamknięcia się w róży.
Piosenko, która nie znasz nade mną litości: mam ciało pojedyncze, nieprzemienne w nic, jestem jednorazowa aż do szpiku kości.

Czwarta nad ranem

Godzina z nocy na dzień. Godzina z boku na bok. Godzina dla trzydziestoletnich.
Godzina uprzątnięta pod kogutów pianiem. Godzina, kiedy ziemia zapiera się nas. Godzina, kiedy wieje od wygasłych gwiazd. Godzina a-czy-po-nas-nic-nie-pozostanie.
Godzina pusta. Głucha, czcza. Dno wszystkich innych godzin.
Nikomu nie jest dobrze o czwartej nad ranem. Jeśli mrówkom jest dobrze o czwartej nad ranem – pogratulujmy mrówkom. I niech przyjdzie piąta, o ile mamy dalej żyć.

Martwa natura z balonikiem

Zamiast powrotu wspomnień w czasie umierania zamawiam sobie powrót pogubionych rzeczy.