Выбрать главу
Były szybsze odloty. Ich spóźniony głos wyszarpuje nas ze snu dopiero po latach.
Rozlega się wołanie: Jesteśmy niewinni! Kto to woła? Biegniemy, okna otwieramy.
Głos urywa się nagle. Za oknami gwiazdy spadają, jak po salwie tynk spada ze ściany.

Rehabilitacja

Korzystam z najstarszego prawa wyobraźni i po raz pierwszy w życiu przywołuję zmarłych, wypatruję ich twarzy, nadsłuchuję kroków, chociaż wiem, że kto umarł, ten umarł dokładnie.
Czas własną głowę w ręce brać mówiąc jej: Biedny Jorik, gdzież twoja niewiedza, gdzież twoja ślepa ufność, gdzież twoja niewinność, twoje jakośtobędzie, równowaga ducha pomiędzy nie sprawdzoną a sprawdzoną prawdą?
Wierzyłam, że zdradzili, że niewarci imion, skoro chwast się natrząsa z ich nieznanych mogił i kruki przedrzeźniają, i śnieżyce szydzą – a to byli, Joriku, fałszywi świadkowie.
Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci. Chwiejna waluta. Nie ma dnia, by ktoś wieczności swej nie tracił.
Dziś o wieczności więcej wiem: można ją dawać i odbierać. Kogo nazwano zdrajcą – ten razem z imieniem ma umierać.