Выбрать главу
Nie zabrakło parady dla tysiąca puzonów i policji dla tłumów, i huśtania dla dzwonów. Nie zabrakło parady.
Mieli oczy umkliwe od ziemi ku niebiosom, czy już lecą gołębie i bomby w dziobkach niosą. Mieli oczy umkliwe.
Między nimi i ludem miały być tylko drzewa, to tylko, co się w liściach przemilczy i prześpiewa. Między nimi i ludem.
A tu mosty zwodzone, a tu wąwóz z kamienia, z dnem gładzonym pod czołgi, z echem do zadudnienia. A tu mosty zwodzone.
Jeszcze pełen krwi swojej lud odchodzi z nadzieją, jeszcze nie wie, że z grozy sznury dzwonów siwieją.
Jeszcze pełen krwi swojej.

Dwie małpy Bruegla

Tak wygląda mój wielki maturalny sen: siedzą w oknie dwie małpy przykute łańcuchem, za oknem fruwa niebo i kąpie się morze.
Zdaję z historii ludzi. Jąkam się i brnę.
Małpa, wpatrzona we mnie, ironicznie słucha, druga niby to drzemie – a kiedy po pytaniu nastaje milczenie, podpowiada mi cichym brząkaniem łańcucha.