Выбрать главу
Ten prostak wziął na siebie gesty, patos i cały jego bezwstyd, to wszystko, na co nie mam sił – koronę, berło, płaszcz królewski.
Będę, ach, lekka w ruchu ramion, ach, lekka w odwróceniu głowy, królu, przy naszym pożegnaniu, królu, na stacji kolejowej.
Królu, to błazen o tej porze, królu, położy się na torze.

Reszta

Ofelia odśpiewała szalone piosenki i wybiegła ze sceny zaniepokojona, czy suknia nie pomięła się, czy na ramiona spływały włosy tak, jak trzeba.
Na domiar prawdziwego, brwi z czarnej rozpaczy zmywa i – jak rodzona Poloniusza córka – liście wyjęte z włosów liczy dla pewności. Ofelio, mnie i tobie niech Dania przebaczy: zginę w skrzydłach, przeżyję w praktycznych pazurkach. Non omnis moriar z miłości.

Clochard

W Paryżu, w dzień poranny aż do zmierzchu, w Paryżu jak w Paryżu, który (o święta niaiwności opisu, wspomóż mnie!), w ogrodzie koło kamiennej katedry (nie zbudowano jej, o nie, zagrano ją na lutni) zasnął w sarkofagowej pozie clochard, mnich świecki, wyrzeczeniec.