Выбрать главу
Chcesz, żeby zmilkła? Uwieść ją w zimne kulisy świata? W krainę chronicznej chrypki? W Tartar kataru? Gdzie wiekuiste pochrząkiwanie? Gdzie poruszają się pyszczki rybie dusz nieszczęśliwych? Tam?
O nie! O nie! W godzinie złej nie trzeba spadać z miny swej! Na włosie przesłyszanym w głos tylko się chwilkę chwieje los, tyle, by mogła oddech wziąć i echem się pod sufit wspiąć, gdzie wraca w kryształ vox humana i brzmi jak światłem zasiał.

Konkurs piękności męskiej

Od szczęk do pięty wszedł napięty. Oliwne na nim firmamenty. Ten tylko może być wybrany, kto jest jak strucla zasupłany.
Z niedźwiedziem bierze się za bary groźnym (chociaż go wcale nie ma). Trzy niewidzialne jaguary padają pod ciosami trzema.
Rozkroku mistrz i przykucania. Brzuch ma w dwudziestu pięciu minach. Biją mu brawo, on się kłania na odpowiednich witaminach.

Wieczór autorski

Muzo, nie być bokserem to jest nie być wcale. Ryczącej publiczności poskąpiłaś nam. Dwanaście osób jest na sali, już czas, żebyśmy zaczynali. Połowa przyszła, bo deszcz pada, reszta to krewni. Muzo.