Выбрать главу
Z kamienia uleciało niebo. Kij rozgałęził się w gęstwinę końców. Wąż uniósł żądło z kłębka swoich przyczyn. Czas się zatoczył w słojach drzew. Rozmnożyło się w echu wycie zbudzonego.
W pierwszej gablocie leży kamień. W drugiej gablocie część kości czołowej. Ubyliśmy zwierzętom. Kto ubędzie nam. Przez jakie podobieństwo. Czego z czym porównanie.

Rozmowa z kamieniem

Pukam do drzwi kamienia. – To ja, wpuść mnie. Chcę wejść do twego wnętrza, rozejrzeć się dokoła, nabrać ciebie jak tchu.
– Odejdź – mówi kamień. – Jestem szczelnie zamknięty. Nawet rozbite na części będziemy szczelnie zamknięte. Nawet starte na piasek nie wpuścimy nikogo.
Pukam do drzwi kamienia. – To ja, wpuść mnie. Przychodzę z ciekawości czystej. Życie jest dla niej jedyną okazją. Zamierzam przejść się po twoim pałacu, a potem jeszcze zwiedzić liść i kroplę wody. Niewiele czasu na to wszystko mam. Moja śmiertelność powinna cię wzruszyć.