Выбрать главу
Do jednej podbiegł ktoś nie znany mi, ale ona rozpoznała go natychmiast.
Oboje wymienili nie nasz pocałunek, podczas czego zginęła nie moja walizka.
Dworzec w mieście N. dobrze zdał egzamin z istnienia obiektywnego.
Całość stała na swoim miejscu. Szczegóły poruszały się po wyznaczonych torach.
Odbyło się nawet umówione spotkanie.
Poza zasięgiem naszej obecności.
W raju utraconym prawdopodobieństwa.
Gdzie indziej. Gdzie indziej. Jak te słówka dźwięczą.

Żywy

Już tylko obejmujemy. Obejmujemy żywego. Susem już tylko serca umiejąc go dopaść.
Ku zgorszeniu pajęczycy, krewnej naszej po kądzieli, on nie zostanie pożarty.
Pozwalamy jego głowie, od wieków ułaskawionej, spocząć na naszym ramieniu.
Z tysiąca bardzo splątanych powodów mamy w zwyczaju słuchać, jak oddycha.
Wygwizdane z misterium. Rozbrojone ze zbrodni. Wydziedziczone z żeńskiej grozy.
Czasem tylko paznokcie błysną, drasną, zgasną. Czy wiedzą, czy choć mogą się domyślić, jakiej fortuny są ostatnim srebrem?