Выбрать главу

Wietnam

Kobieto, jak się nazywasz? – Nie wiem. Kiedy się urodziłaś, skąd pochodzisz? – Nie wiem. Dlaczego wykopałaś sobie norę w ziemi? – Nie wiem. Odkąd się tu ukrywasz? – Nie wiem. Czemu ugryzłaś mnie w serdeczny palec? – Nie wiem. Czy wiesz, że nie zrobimy ci nic złego? – Nie wiem. Po czyjej jesteś stronie? – NIe wiem. Teraz jest wojna, musisz wybrać. – Nie wiem. Czy twoja wieś jeszcze istnieje? – Nie wiem. Czy to są twoje dzieci? – Tak.

Pisane w hotelu

Kioto ma szczęście, szczęście i pałace, skrzydlate dachy, schodki w gamach. Sędziwe, a zalotne, kamienne, a żywe, drewniane, a tak jakby z nieba w ziemię rosło. Kioto jest miastem pięknym aż do łez.
Prawdziwych łez pewnego pana, znawcy zabytków, miłośnika, który w rozstrzygającej chwili, przy zielonym stole zawołał, że jest przecież tyle gorszych miast – i rozpłakał się nagle na swoim krzesełku.
Tak ocalało Kioto od Hiroszimy stanowczo piękniejsze. Ale to dawne dzieje. Nie mogę wiecznie myśleć tylko o tym ani pytać bez przerwy, co będzie, co będzie.