Выбрать главу
Wielka Matka nie ma stóp. Na co Wielkiej Matce stopy. A gdzież to jej wędrować. A po cóż by miała wchodzić w szczegóły świata. Ona już zaszła tam, gdzie chciała zajść, i waruje w pracowniach pod napiętą skórą.
Jest świat? No to i dobrze. Obfity? Tym lepiej. Mają się dokąd porozbiegać dziatki, mają ku czemu wznosić głowy? Pięknie. Tyle go, że istnieje, nawet kiedy śpią, aż do przesady cały i prawdziwy? I zawsze, nawet za plecami, jest? To dużo, bardzo dużo z jego strony.
Wielka Matka dwie rączki ledwie ledwie ma, dwie cienkie, skrzyżowane leniwie na piersiach. Po cóż by miały życiu błogosławić, obdarowywać obdarowanego! Jedyną ich powinnością jest podczas ziemi i nieba wytrwać na wszelki wypadek, który się nigdy nie zdarzy. Zygzakiem leżeć na treści. Być prześmiechem ornamentu.

Jaskinia

Na ścianach nic i tylko wilgoć spływa. Ciemno i zimno tu.
Ale ciemno i zimno po wygasłym ogniu. Nic – ale po bizonie ochrą malowanym.