Выбрать главу

Wszelki wypadek

Zdarzyć się mogło. Zdarzyć się musiało. Zdarzyło się wcześniej. Później. Bliżej. Dalej. Zdarzyło się nie tobie.
Ocalałeś, bo byłeś pierwszy. Ocalałeś, bo byłeś ostatni. Bo sam. Bo ludzie. Bo w lewo. Bo w prawo. Bo padał deszcz. Bo padał cień. Bo panowała słoneczna pogoda.
Na szczęście był tam las. Na szczęście nie było drzew. Na szczęście szyna, hak, belka, hamulec, framuga, zakręt, milimetr, sekunda. Na szczęście brzytwa pływała po wodzie.
Wskutek, ponieważ, a jednak, pomimo. Co by to było, gdyby ręka, noga, o krok, o włos od zbiegu okoliczności.
Więc jesteś? Prosto z uchylonej jeszcze chwili? Sieć była jednooka, a ty przez to oko? Nie umiem się nadziwić, namilczeć się temu. Posłuchaj, jak mi prędko bije twoje serce.

Spadające z nieba

Przemija magia, chociaż wielkie moce jak były, są. W sierpniowe noce nie wiesz, czy gwiazda spada, czy rzecz inna. I nie wiesz, czy to właśnie rzecz, co spaść powinna. I nie wiesz, czy przystoi bawić się w życzenia, wróżyć? Z gwiezdnego nieporozumienia? Tak jakby wciąż stulecie było nie- dwudzieste? Który błysk ci przysięgnie: iskra, iskra jestem, iskra naprawdę z ogona komety, nic tylko iskra, co łagodnie znika – to nie ja spadam w jutrzejsze gazety, to tamta druga, obok, ma defekt silnika.