Выбрать главу
Tarkwiniowie stąd zowąd, Etruskowie zewsząd. Wolsyńczycy ponadto. Na domiar Wejenci. Ponad sens Aulerkowie. Item Sappianaci ponad ludzką cierpliwość, Sekstusie Oppiuszu.
Narody małe rozumieją mało. Otacza nas tępota coraz szerszym kręgbiem. Naganne obyczaje. Zacofane prawa. Nieskuteczni bogowie, Tytusie Wiliuszu.
Kopce Herników. Roje Murrycynów. Owadzia mnogość Westynów, Samnitów. Im dalej, tym ich więcej, Serwiuszu Folliuszu.
Godne ubolewania są małe narody. Ich lekkomyślność wymaga nadzoru za każdą nową rzeką, Aulusie Juniuszu.
Czuję się zagrożony wszelkim horyzontem. Tak bym ujął tę kwestię, Hostiuszu Meliuszu.
Na to ja, Hostiusz Meliusz, Appiuszu Papiuszu, powiadam tobie: Naprzód. Gdzieś wreszcie jest koniec świata.

Listy umarłych

Czytamy listy umarłych jak bezradni bogowie, ale jednak bogowie, bo znamy późniejsze daty. Wiemy, które pieniądze nie zostały oddane. Za kogo prędko za mąż powychodziły wdowy. Biedni umarli, zaślepieni umarli, oszukiwani, omylni, niezgrabnie zapobiegliwi. Widzimy miny i znaki robione za ich plecami. Łowimy uchem szelest dartych testamentów. Siedzą przed nami śmieszni jak na bułkach z masłem albo rzucają się w pogoń za zwianymi z głów kapeluszami. Ich zły gust, Napoleon, para i elektryczność, ich zabójcze kuracje na uleczalne choroby, niemądra apokalipsa według świętego Jana, fałszywy raj na ziemi według Jana Jakuba… Obserwujemy w milczeniu ich pionki na szachownicy, tyle że przesunięte o trzy pola dalej. Wszystko, co przewidzieli, wypadło zupełnie inaczej, albo trochę inaczej, czyli także zupełnie inaczej. Najgorliwsi wpatrują się nam ufnie w oczy, bo wyszło im z rachunku, że ujrzą w nich doskonałość.