Выбрать главу
Jestem zdolna, piszę wielkie poematy.
Słyszę głosy nie gorzej niż poważni święci.
Bylibyście zdumieni świetnością mojej gry na fortepianie.
Fruwam, jak się powinno, czyli sama z siebie.
Spadając z dachu umiem spaść miękko w zielone.
Nie jest mi trudno oddychać pod wodą.
Nie narzekam: udało mi się odkryć Atlantydę.
Cieszy mnie, że przed śmiercią zawsze potrafię się zbudzić.
Natychmiast po wybuchu wojny odwracam się na lepszy bok.
Jestem, ale nie muszę być dzieckiem epoki.
Kilka lat temu widziałam dwa słońca.
A przedwczoraj pingwina. Najzupełniej wyraźnie.

Miłość szczęśliwa

Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne, czy to poważne, czy to pożyteczne – co świat ma z dwojga ludzi, którzy nie widzą świata?
Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi, pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani, że tak stać się musiało – w nagrodę za co? – Za nic; światło pada znikąd – dlaczego właśnie na tych, a nie innych? Czy to obraża sprawiedliwość? Tak. Czy narusza troskliwie piętrzone zasady, strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.