Za dużo chodziłam po lesie. Kładę się i przysypiam. Człowiek strasznie się stara być człowiekiem. Nie posikać się, nie posrać, nie zarzygać. Udawać cywilizowanego czyścioszka, panującego nad odruchami. Człowiek jest chyba bardzo znerwicowany sobą samym, tak zaciskając zwieracz i pęcherz. Biegnę do łazienki.
17 II
Mam talent pedagogiczny. Wyobrażam sobie uczenie Poił: z czego posklejany jest świat, pisania liter, dodawania. Chyba lepiej zacząć od odejmowania, niech na początku wie, ile można stracić. Ułożyłam nawet dla niej bajkę. Nie mam jednak talentu fizjologicznego, do noszenia ciąży. To mnie przerasta, ten „wybrzuszony” na pół metra brzuch. Najchętniej położyłabym się z napisem na czole:.Jestem w zaawansowanej ciąży”. Robię się kluchowata. Zasypiam nagle w dzień. Pola wciąga mnie do swojego śnionego świata?
22 II
Tłusty czwartek. My od miesiąca tłuścimy tradycyjnie po szwedzku, semlami. Karnawałowymi ciastkami z nadzieniem podobnym do zimy: śnieg bitej śmietany, warstewka lodu – biały marcepan. Ta dekadencja (jak na Szwecję), wciśnięta w zwykłą drożdżową bułę z okruchami prawdziwej, brązowej wanilii. Tylko semle jadał pod koniec życia Swedenborg. Urządził sobie karnawał aż do środy popielcowej śmierci.
23 II
Pietuszka dowiadywał się, czy to prawda z tymi zsyłkami ze Sztokholmu do najbliższej wolnej porodówki w Uppsali albo Sodertelje. Dostał listę szpitali, gdzie trzeba dzwonić, gdy zaczną się bóle. Jeśli nie będzie miejsca, skierują nas do innego miasta.
– Kładę koło telefonu – Piotr zostawia kartkę z numerami.
– Może mnie wyślą do Kiruny? Na biegunie już nikt się chyba nie rozmnaża…
– Poród to nie zawał. Myślisz, że cię wyrzucą ze szpitala i umrzesz na ulicy? – próbuje sobie radzić z moją histerią.
Nowoczesny poród. Nie będę ćwiczyć porodowych oddechów, ziajania i relaksu. Cała moja uwaga będzie zajęta kurwowaniem na przepełnione szpitale.
24 II
Przyjechała szwedzka ekipa zdjęciowa dorobić dla „Twojego Stylu” materiał „z domowego zacisza”. Fotografowi zależy wyłącznie na ciekawym oświetleniu, chociaż produkcja kazała mu „uchwycić psychologię i relacje międzyludzkie”. Nie wiadomo, dlaczego najważniejszy „w psychologii” jest dla niego układ rąk. Nie wyraz twarzy, pomysł aranżacji.